Witamy, Gościu Serdeczny
Proszę zaloguj się albo zarejestruj.    Nie pamiętasz hasła?
Rozmawiamy tutaj na temat technik związanych z przewidywaniem przyszłości. Więcej znajdziecie na www.astrolabium.pl/astrologia/prognostyczna
W dółStrona: 123
TEMAT: Tranzyty Neptuna
*
#5004
Re: tranzyty neptuna 13 lat(a), 2 mies. temu  
Panto napisał:


Jest to jakiś sposób, tym bardziej, że obecnie jest taki trend w astrologii, którego przedstawiciele głoszą, że można to robić właśnie w ten sposób. Myślę, że wszystko w tej mierze zależy od świadomości zainteresowanego. Z drugiej jednak strony pojawia się pytanie, co zrobić z tranzytami, które manifestują się poprzez znaczenie w świecie zewnętrznym, np. śmierć kogoś z rodziny? Należałoby zapytać, dlaczego coś takiego miało miejsce, czy można było tego jakoś uniknąć?


Tutaj mam wrażenie, że dość dużo zależy od samej tranzytującej planety. Z pewnością łatwiej jest sobie poradzić z tranzytem np. Marsa niż Saturna, choć oczywiście to wszystko zależy też od horoskopu urodzeniowego.

Np. jeśli wiem, że danego dnia mam krytyczny aspekt Marsa, to mogę przewidzieć, że w tym czasie wszystko będzie mnie drażniło i nawet nie do końca świadomie będę szukała okazji do zaczepki - mogę więc wtedy ograniczyć kontakty z ludźmi i/lub policzyć do 100 zanim palnę coś nieprzemyślanego albo zareaguję impulsywnie na coś, co wydaje mi się obraźliwe.

Przy tranzycie Neptuna jeden wpadnie w alkoholizm czy narkomanię, a inny wykorzysta go tak jak kolega opisany w jednym z postów powyżej - na jakieś poszukiwania duchowe lub kontakty z silnie "zarybionymi" osobami :)

Uran? Nerwówa straszna i chyba nie da się jej uniknąć, ale odnoszę wrażenie, że nawet gdy coś idzie nie po naszej myśli, nie ma w tym wszystkim elementu takiego zgnębienia i pesymizmu jak przy Saturnie. Stres tak, ale konstruktywny - dostaje się wtedy energetycznego kopa i w połączeniu z buntowniczym podejściem "ja wam pokażę!" można naprawdę wiele zmienić na korzyść, nawet jeśli na początku nic tego nie zapowiada.

Pluton? Z Plutonem powalczyć się nie da, ale myślę, że tu całe sedno tkwi w tym, żeby NIE walczyć, tylko poddać się prądowi wydarzeń, bo im bardziej delikwent się miota, tym bardziej oberwie - a gdy się nie miota, będzie znacznie mniej zmaltretowany. Tak czy inaczej coś się rozsypie, ale mamy wpływ na to ile uszkodzi i w jakim stanie z tego wyjdziemy. Poza tym po tej rozsypce, jak zaobserwowałam, ZAWSZE powstaje coś nowego, coś się odradza, tylko czasem wymaga to cierpliwości.

W jednym natomiast nie widzę żadnych pozytywów - w tranzytach Saturna. Saturn jak żadna inna planeta potrafi człowiekowi powiedzieć: "Jesteś nikim, nic nie znaczysz, nic nie zdziałasz i po co w ogóle to wszystko". To są właśnie te zewnętrzne zdarzenia, na które nie mamy wpływu i z którymi nie możemy nic zrobić, by zminimalizować siłę ciosu. Nie dają też buntu i woli walki, tylko apatię, rezygnację i poczucie bezsilności. Nie wiem, może za mało mam doświadczeń, ale nie odnoszę wrażenia, żeby Saturn kiedykolwiek dał mi coś pozytywnego. Już się boję jesieni tego roku, kiedy to Saturn uderzy mi w Marsa (powtórka z aspektu urodzeniowego!) i już plączą mi się po głowie jakieś pesymistyczne scenariusze wydarzeń. Mogłabym założyć wątek podobny do niniejszego, zatytułowany "Jak sobie radzić z tranzytami Saturna? " :> Najchętniej wycięłabym w ogóle Saturna z wszelkich horoskopów ;)


Z jeszcze innej strony wydaje mi się, że tutaj pojawia się pewnego rodzaju niedoskonałość astrologii, jak mówił Ptolemeusz: planety jedynie wyznaczają ideę przewodnią danego wypadku, lecz tylko natchnieni przez bóstwo potrafią przepowiadać szczegóły. Być może ci natchnieni potrafią z dość szerokiego znaczenia symbolicznego wskazywanego przez dany aspekt wstrzelić się konkretną rzecz, której on dotyczy?



Natomiast ci, którzy nie są jakoś szczególnie "natchnieni przez bóstwo" ;) mogą próbować kombinować z kilkoma wariantami realizacji tego samego tranzytu. Na przykład ja ostatnio w swoich próbach prognozy staram się uwzględnić kilka opcji - zawsze jest szansa, że któraś będzie trafiona.
stargazer
Admin
Posty: 728
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Płeć: Kobieta Urodziny: 07/03
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#5006
Re: tranzyty neptuna 13 lat(a), 2 mies. temu  
odniose sie tylko do watku saturna (mam nie wiele czasu teraz)..
tranzyty saturna w moim zyciu jak na razie zaliczam do najbardziej owocnych, nie wiem skad to wynika, moze z dobrej pozycji tej planety w natalu,nie mam pojecia..
saturn zmusil mnie do ciezkiej pracy i 'wyrobil' odpowiedzialnosc i wytrwalosc (tzn. jest juz duzo lepiej niz wczesniej, zwlaszcza z tym 1-wszym:)), przez pol roku obijalem sie z praca mgr i w koncu stalo sie cos (a dokladnie przymus placenia pieniedzy w przypadku nie napisania pracy w okreslonym terminie) co sklonilo mnie do napisania pracy w 3 miesiace i udalo sie.. niedlugo potem dostalem dobrze platna prace - to wszystko dzialo sie podczas kwadratury do nat slonca (ktora w sumie nadal trwa) oraz kon. z ascendentem.
nie bylo depresji, przygnebienie owszem, ale caly czas staralem sie przekonywac samego siebie, ze nie potrwa to wiecznie oraz ze to przyniesie korzysci.. wlasnie NASTAWIENIE na ciezki okres i prace oraz SWIADOMOSC, ze 'nie bedzie lekko' ;) pomogla mi przejsc przez ten okres...
przyznam, ze duzo bardzij obawiam sie neptuna, bo przy nim ciezko bedzie (jest!) zachowac zdrowy rozsadek
plutona - przyznaje - przezylem najbolesniej (dokladnie przejscie przez marsa) i duzo stracilem (chodzi o osobe), ale nie zaluje ... wiem, ze dzieki tym doswiadczeniom jestem troche mniej glupi ;)

Edytowany przez: uranity, w: 15.03.07 16:39<br><br>Edytowany przez: uranity, w: 15.03.07 17:18
uranity
Posty: 95
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Astrologia dla każdego
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#5010
Re: tranzyty neptuna 13 lat(a), 2 mies. temu  
Neptun tranzytuje wciąż mój VIId.; wiele emocjonalnych cierpień na własne życzenie mam juz za sobą, wiele rozczarowań w związkach "nieistniejących" tzn.będących wytworem mojej wyobrazni; stan emocjonalny który z tym tranzytem sie wiąże nazwałabym "potrzeba bycia zawładniętym", upajanie sie miłością na planie wewnętrznym, w wyobrażni /co nie zmienia faktu że fizjologicznie organizm wykazuje wzmożone działanie gruczołów dokrewnych/
ze względu na długi czas pobytu Neptuna w VIId.momentami miałam wrażenie że można się od tych endorfin i testosteronów uzależnić i bez ustanku tkwić w szczycie uniesień; przypomina to troche walkę diabła z aniołem; z czasem, przy kolejnym podejściu już wiesz że nic z tego ale Neptun "wciąga"w swoje wody, kusi przyjemnościami-bo stan zakochania jest przecież przyjemny;
Saturn-Neptun w opozycji wypiera z mojej głowy mozliwość ponownego angazowania się w sytuacje bez przyszłości, budzi sie zdrowy rozsądek, potrzeba ochrony emocji zmęczonych juz chyba częstym niespełnieniem;
myslę że dystans do tego co się z nami dzieje możliwy jest tylko wtedy kiedy radiksowo dostajemy szansę na walkę rozsądku z emocjami; nie zmienia to faktu że wychodzi sie z tego tranzytu innym człowiekiem/jak zreszta w przypadku wielu innych traznytów/pzdr.H.
halina
Posty: 22
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#5012
Re: tranzyty neptuna 13 lat(a), 2 mies. temu  
A mój I dom tranzytuje i to ja jestem/byłem "wytworem wyobraźni", a rozsądek przychodzi z zewnątrz.
michael
Admin
Posty: 829
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Płeć: Mężczyzna kwinkunks23 Kwinkunks Blog Miejsce: Gdańsk Urodziny: 10/10
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
s1.polchat.pl/chat.php?_room=chat_astrolabium
"Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą."
Fiodor Dostojewski
"Wniosek to punkt w którym nie masz już siły dalej myśleć."
Eddie Murphy
 
#5013
Re: tranzyty neptuna 13 lat(a), 2 mies. temu  
Gdy czytam co piszesz na temat Neptuna w swoim VII domu to widzę swoje wymyślone i niespełnione zauroczenia, choć u mnie Neptun jest w V domu i w opozycji do Słońca. Jak wszystkim wiadomo przesuwa się bardzo powoli a ja nie widzę końca tych różnych smuteczków i depresyjek które mnie trapią. Staram się przeczekać ale chyba znów Neptun się cofa i znów mnie dotknie boleśnie. A Saturn teraz jeszcze na dodatek w koniunkcji z urodzeniowym Plutonem. Ciężko mi.
ewa53
Posty: 2
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#5015
Re: tranzyty neptuna 13 lat(a), 2 mies. temu  
Czuję że pływam.
Jestem nierealna, choć to u mnie tranzytujący neptun działa sekstyle na słońce ale urdzeniowo między nimi trygon.
Nachodzą mnie ciągoty do pisania jakiś opowiadań, zapisków.
Pochłaniam lektury w ekspresowym tempie ale..
najhcętniej wycofałabym się z tego świata.
Tzw. w głuchej ciszy zamieszkać.

Mam nadzieję że z czasem to przejdzie.
Czuję tak jakby mi na niczym nie zależało.

Dziwny stan.
astrei
Posty: 195
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#5016
Re: tranzyty neptuna 13 lat(a), 2 mies. temu  
witajcie
chciałabym dodać rzecz wydaje mi się bardzo ważną; mimo wszelkich uciążliwości Neptuna, uważam okres jego istotnych wływów za najciekawszy w moim dotychczasowym życiu; iluzje w starciu z rzeczywistością doprowadzają do kłopotów z własnym życiem, z psychiką; nagrodą za to jest rodząca się w takich sytuacjach gorąca więż z ludżmi; miłość do świata, do wszystkiego co niesie ze sobą życie, szacunek dla drugiego człowieka/rodziny/ i co najwazniejsze...empatia która na wyższym poziomie "zakazuje" niszczyć cudze związki;H.
halina
Posty: 22
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
Do góryStrona: 123