Witamy, Gościu Serdeczny
Proszę zaloguj się albo zarejestruj.    Nie pamiętasz hasła?

Czas cykliczny vs linearny w astrologii
(1 wejść) (1) Gość
Forum dla astrologów i zaawansowanych, którzy chcą dzielić się swoimi spostrzeżeniami związanymi z astrologią. Forum zawiera kilka kategorii: astrologia wydarzeniowa, prognostyczna, wedyjska, czy studium horoskopów.
W dółStrona: 123
TEMAT: Czas cykliczny vs linearny w astrologii
#6208
Czas cykliczny vs linearny w astrologii 12 lat(a), 6 mies. temu  
Temat pojawił się w obrębie moich dociekań niedawno dzięki dyskusji, jaka miała miejsce na Froum Anahelli w tym wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,11132,103758329,...ny_w_astrologii.html Poniżej kilka odwołań do źródeł, dzięki którym zbudujemy sobie bazę pojęciową i będziemy mogli zobaczyć, do jakich skutków prowadzą ww. podejścia:

Wikipedia o podejściu cyklicznym i linearnym do czasu:

Czas cykliczny: Występuje np. w społeczeństwach rolniczych, plemiennych, w starożytności, w plemionach barbarzyńskiej Europy we wczesnym średniowieczu, zanim przyjęły one chrześcijaństwo. Czas cykliczny polega na tym, że jest postrzegany jako wciąż powracający cyklami zdarzeń na takiej zasadzie, jak pory roku. W takich społeczeństwach powszechnie uważa się, że czas zatacza koła, powracając rytmem pór roku i pojawiających się i odchodzących kolejnych pokoleń.

Czas linearny: Przełomowe znaczenie w pojawieniu się linearnego odczucia czasu miał judaizm, który jako pierwszy system światopoglądowy nie opisywał świata jako cyklicznego, a zaczął to robić jako zmierzający do pewnych zdarzeń w przyszłości (nadejście mesjasza, restauracja Domu Dawidowego, itp.). Następnym takim przełomem było chrześcijaństwo, które ostatecznie wyprostowało czas w cywilizacji Zachodu, dzieląc go na ten przed przyjściem Jezusa Chrystusa i po nim, a także wyznaczając pewne zdarzenia docelowe: Sąd Ostateczny. Źródło: Wikipedia: Czas, ujęcie antropologiczne

Cykliczne podejście do czasu przyczyną klęski Afryki

Ten znaleziony fragment wydaje mi bardzo istotny. Moim zdaniem wskazuje potrzebę wyjścia z cyklicznego patrzenia na czas. Wydaje mi się, że na gruncie filozofii moralnej, czyli tej, która daje praktyczne wskazówki do tego, jak żyć, podejście linearne do czasu wydaje się być lepsze.

Czas i przestrzeń jest dla przeciętnego Afrykanina pojedyńczym bytem. Społeczeństwa maja własną rachubę czasu, żyją odmiennym, lecz charakterystycznym dla nich rytmem. Czas urasta zatem do symbolu mającego podłoże kulturowe, tworzy zamknięty sposób życia oparty na tradycyjnych zasadach stworzonych przez przodków. Nie ma od nich odstępstwa, stąd gloryfikacja przeszłości przez te społeczeństwa. Zdaniem Jean-Jacques Servana-Schreibera Afrykanin wierzy niezachwianie, że przeszłość będzie powtarzać się w nieskończoność, nie ma więc sensu zajmować się przyszłością. Ta koncepcja czasu zakłada, że zjawiska można przeżywać wiele razy, tworzą one bowiem cykle, co jakiś czas się powtarzające. Pogląd ten krytykują jednak naukowcy pokroju Francisa Fukuyamy.

Fukuyama uważa, że taka postawa prowadzi tak naprawdę do zapomnienia historii i degeneracji osiągnięć, aby cykl mógł zacząć się na nowo. Jest to myślenie błędne, ponieważ o kierunkowości historii decyduje wiedza naukowa, która nie ma charakteru powtarzalnego. Nauka wciąż się rozwija, a więc nie cofa się, nie powraca do stanu początkowego. Rozumienie historii jako cyklów jest zatem błędne, neguje bowiem całą wiedzę, doświadczenia i naukę na której się opiera historia świata. W żaden sposób ludzkość nie może powrócić do swojego punktu wyjścia.(oprócz globalnego kataklizmu), zrezygnować z całego swego dorobku, aby na nowo rozpocząć cykl. Ten niepoprawny sposób percepcji czasu oparty na tkwieniu w przeszłości prowadzi zatem do naukowego zastoju, podczas gdy świat posługujący się czasem w sposób linearny ucieka Afryce.

Przedstawiona powyżej cykliczność, której hołdują Afrykanie, ma katastrofalne skutki. Po pierwsze, życie jednostki nie ulega zmianom i pozytywnym przekształceniom, albowiem harmonogram codziennych zajęć jest ustalony przez tradycję przeszłości i przez to niezmienny. Po drugie, brak percepcji przyszłości prowadzi do niepodejmowania ryzyka, odrzucenia planowania w oparciu o strategię i aktywnego wpływania na przyszły bieg wydarzeń. Bez tych elementów gospodarka funkcjonować nie potrafi. Racjonalne wykorzystanie czasu staje się zatem potrzebą społeczeństwa afrykańskiego i głównym elementem zmiany kulturowej. Bez tego każdy następny dzień wygląda tak, jak poprzedni. Źródło: www.psz.pl/tekst-2516/Adam-Kirpsza-Kultu...zyczyny-klesk-Afryki

Rafał Prinke o cykliczności czasu w astrologii

System astrologii humanistycznej zasadza się na idei cykliczności czasu, jego powtarzalności, sięgającej swymi korzeniami najdawniejszych kosmologii, a przejętych przez Rudhyara bezpośrednio z dzieł założycielki Towarzystwa Teozoficznego – Heleny Pietrownej Bławackiej – szczególnie Doktryny tajemnej (The secret doctrine), a także z hinduizmu, do którego teozofia się odwoływała. Takie rozumienie świata jest zasadniczo różne od tradycyjnej w myśli (i astrologii) europejskiej wizji czasu linearnego, w której nic się nie powtarza, ale podlega stałemu rozwojowi. Połączenie z psychologią głębi Junga, gdzie cykliczność również odgrywa ważną rolę, i okultystyczną numerologią nawiązującą do neopitagorejskiej filozofii matematyki, dało w rezultacie wysoce symboliczny i złożony system astrologiczny, którego celem nie jest – jak w astrologii tradycyjnej – przewidywanie wydarzeń, ale stanów człowieka i etapów jego rozwoju wewnętrznego. [Źródło: Ze wstępu do książki pt. Domy astrologiczne, Dane Rudhyar]
panTo
Admin
Posty: 1636
graph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
astrolabium.pl
Ostatnio zmieniany: 2010/01/16 17:24 Przez panTo.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#6209
Czas cykliczny vs linearny w astrologii 12 lat(a), 6 mies. temu  
Wrzuciłem temat cykliczności czasu jako przyczyny klęski w Afryce na Forum Anahelli (forum.gazeta.pl/forum/w,11132,105670421,...eski_Afryki.html?v=2) Dzięki żywej dyskusji, która tam się toczyła wyrobiłem sobie następujące stanowisko. (Są to fragmenty moich wypowiedzi, które pojawiły się w dyskusji):

*********************

W odpowiedzi do Manyquid:

Od jakiegoś czasu wydaje mi się, że patrzenie na czas w sposób cykliczny może być dla człowieka niebezpieczne. Wydaje się, że linearne podejście do czasu, które występuje w tradycji judeochrześcijańskiej, jest bezpieczniejsze, a na pewno bardziej skupione na przyszłości.

Perspektywę cykliczności przykładam do chrześcijańskiego wyznania wiary, która głosi jeden chrzest, jedną śmierć i jedno zmartwychwstanie. Pod względem religijnym wydaję się, że jestem obecnie agnostykiem poszukującym Boga, więc nie wiem, czy te chrześcijańskie prawdy są słuszne. Niemniej wydaje mi się, że z perspektywy filozofii moralnej, która głosi prawdy wg których mamy żyć, one są bezpieczniejsze. Czynię tu coś na kształt zakładu Pascala, ale ja nie odnoszę tego do istnienia Boga, tylko do praktycznego podejścia do życia. Wydaje mi się, że przyjęcie linearnej koncepcji czasu jest lepsze do tzw. przepracowywania trudnych aspektów w horoskopie. Ta jednokrotność narodzin i śmierci, którą doświadczyłem jest dla mnie świadectwem zmysłów, że czas dzieje się linearnie, a nie cyklicznie.

Owszem, przyroda podlega cykliczności. Ja również trochę jej podlegam – wcześniej moją wzmożoną aktywność filozoficzną obserwowałem 6 lat temu, gdy Jowisz był w opozycyjnym domu niż obecnie. Tak więc poniekąd podlegam cyklom, ale z drugiej strony wiem (por. odniesienie do nauki, jakie robi Fukuyama), że jestem już inny, bogatszy o doświadczenia, wiem że wszystko się tak bardzo wokół pozmieniało, moja siostra urodziła dziecko, to wiele zmieniło w życiu całej mojej rodziny. Mi w tym wszystkim chodzi o to, żeby obronić smak pierwszego pocałunku, papierosa, czy doświadczenia wglądu. One miały miejsce tylko raz i już nigdy się nie powtórzą. Jak mawiał Heraklit: nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki...

Ta chęć podważenia cykliczności czasu, którą u siebie obserwuję wynika również z następujących rzeczy:

1. Nie mogę zgodzić się z poglądem Rudhyara, że późniejszy znak zawiera w sobie doświadczenia znaku wcześniejszego. To jest to wnioskowanie, wg którego Ryby znają doświadczenia – może lepiej będzie powiedzieć, że mają świadomość – znaków wcześniejszych. Przyjęcie takiego założenia prowadzi mnie do wniosku, że jedne znaki są lepsze od innych, a to kłóci się z moim wrodzonym poczuciem powszechnej równości wszystkich ludzi.

2. We wstępie do Domów astrologicznych Rudhyara Rafał Prinke pisał, że Rudhyar wprowadził to pojęcie do astrologii za sprawą Heleny Bławatskiej. Ja ogólnie nie lubię tamtego okresu (przełom XIX i XX wieku). Te wszystkie zakony okultystyczne i bractwa źle mi się kojarzą. One są w swej wymowie bardzo modernistyczne – negują europejskie dziedzictwo kulturowe wprowadzając na jej miejsce coś innego, nowego, niekiedy sprowadzonego z Indii. Poza tym modernizm, ale także te ruchy religijno-intelektualne (nie wiem, jak je nazwać), są w swym wyrazie elitarne. Moje kosmiczne uwarunkowania sprawiają, że nie jestem w stanie zgodzić się na to, gdyż wg mnie każdy system religijny powinien być egalitarny, czyli powszechny (jedna powszechna i apostolska Cerkiew, jak mawiają prawosławni)

Tak więc staram się na to spojrzeć nie z perspektywy kategorii rozwoju i postępu, tylko odnoszę to wszystko do chrześcijańskiego pojęcia zbawienia. Choć w tym przypadku jedno i drugie jest do siebie podobne, gdyż skupia się na przyszłości.

*************************

W dyskusji z Princesswhitewolf:
> To nie astrologia jest cykliczna ale sama rzeczywistosc. Astrologia podejmuje s
> ie opisu rzeczywistosci. Cykliczny obrot planet wokol Slonca nie jest zadnym ab
> straktem filozoficznym ale realnym zjawiskiem.


Tak. Trudno przy zdrowych zmysłach zaprzeczać cyklicznemu ruchowi planet. Ale mi chodzi tutaj o coś innego. Zobacz, my na podstawie tego cyklicznego ruchu wyciągamy jakieś wnioski, czyli tę rzeczywistość poddajemy interpretacji. Ja nie walczę z cyklicznością ruchu planet, tylko z interpretacją tego faktu, która prowadzi do twierdzenia, że rzeczy w moim życiu dzieją się cyklicznie. Stwierdzam również – podpieram się artykułem o przyczynach klęski w Afryce – że podejście cykliczne do czasu może być dla ludzi niebezpieczne. Na przeciwległej stronie do tego widzę chrześcijaństwo, którego linearne podejście do czasu wydaje mi się bezpieczniejsze i do celów praktyki duchowej, która jest związana z ciągłym rozwojem, bardziej przydatne.

**************************

W dyskusji z Hypokaimenononem:

> W Twoim życiu jest masę cyklicznych elementów.

Zgadzam się z tym, nie zaprzeczam temu.

> To rzeczywistość jest cykliczna - astrologia to tylko z grubsza obrazuje.

Fukuyama twierdzi, że jest inaczej, że ze względu na przyrost wiedzy trudno jest mówić o cykliczności, bo to się dzieje linearnie. U chrześcijan jest inaczej, oni linearność czasu wyprowadzają z celowości życia (teleologia), w tym przypadku jest to kwestia zbawienia. Na marginesie dodam, że przy tym argumencie Piotr Piotrowski zwrócił mi uwagę na to, że mimo linearnego pojęcia czasu istnieje kalendarz liturgiczny, który toczy się cyklicznie. Okazuje się że, mimo linearnego podejścia do czasu judeochrześcijańskie religie poprzez praktykę religijną narzucają cykle.

Niemniej trzeba pamiętać, że czas linearny powstaje na gruncie judeochrześcijaństwa. Dla mnie to jest takie religijne wezwanie dla człowieka – przestań być naturą, na którą wpływają cykle, zacznij być kimś więcej, który ma jasno określony cel, którego żadne cykle nie będą w stanie z drogi do zbawienia odwieść.

No, więc ja na to tak mniej więcej patrzę. Ja nie podważam tego, że planety poruszają się cyklicznie, co wpływa na cykliczność zjawisk na ziemi. Natomiast uważam że życie człowieka (los, choć nie zdefiniowałem jeszcze tego) nie podlega takim cyklom. Owszem może cykle działają na moje ciało, a działanie na ciało jest szczególnie widoczne u kobiet. Jednak w obszarze tzw. zdarzeń kardynalnych (śmierć, narodziny, małżeństwo – zwróć uwagę, że temu towarzyszą w chrześcijaństwie sakramenty) te rzeczy nie dzieją się cyklicznie.

> Nawiasem mówiąc - cykliczność może współistnieć z linearnością. Nie jest to żaden problem.

Tak, ale co odpowiesz na to, że ktoś twierdzi, że cykliczne podejście do czasu jest przyczyną klęski Afryki? Pamiętaj: Nie chcę określać tego, czy rzeczywistość jest linearna, czy cykliczna, bo wiem, że to może być kwestia światopoglądu lub konwencji. Chcę znaleźć odpowiedz na pytanie: które podejście do rozwoju, czyli tzw. przepracowania aspektów, jest lepsze?
panTo
Admin
Posty: 1636
graph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
astrolabium.pl
Ostatnio zmieniany: 2010/01/16 17:49 Przez panTo.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#6211
Czas cykliczny vs linearny w astrologii 12 lat(a), 6 mies. temu  
Okazuje się, że o to linearne podejście do czasu zabiegam nie tylko ze względów praktyczno-moralnych (patrz poprzedni post), ale również jako astrolog ze względów praktycznych.

Dyskusja z Hypokaimenonem

> Czy mógłbyś pokrótce wyjaśnić na czym polega przewaga "linearnego podejścia do
> czasu" w kwestii przewidywania przyszłości, nad podejściem cyklicznym?


Nie oceniałem i nie pisałem o tym, że jakieś podejście ma przewagę nad drugim. Ale w odpowiedzi na Twoje pytanie odpowiem tak:

N-----------M--D-------B---D------K--W-----------------------------Ś

Gdzie:

N - narodziny
M - małżeństwo
D - dziecko
B - sukces biznesowy
K - kochanka i kryzys małżeństwa
W - wypadek samochodowy
Ś - śmierć

Taką astrologię chciałbym uprawiać i wierzę, że to jest możliwe. Ludzie zapisując się na wizytę u astrologa chcą słyszeć o konkretach a nie o fazach rozwoju wewnętrznego. Tak było kiedyś, tak jest teraz i tak pewnie będzie. (Nawiązuję tu do słów Rudhyara: Astrologia nie przywiduje wydarzeń, ale fazy rozwoju osoby.)

> Innymi słowy - co sprawia, że łatwiej jest przewidywać zdarzenia
> w świecie zewnętrznym stosując podejście linearne?


Konkretne wydarzenia w świecie zewnętrznym trudniej jest przewidzieć niż fazę rozwoju osobowości. Ale wiem, że pytasz o coś innego.

Wg mnie cykliczność zakłada powtarzalność pewnych sytuacji. Ile konkretnych wydarzeń typu: narodziny dziecka, śmierć matki, małżeństwo, czy osiedlenie się na stałe za granicą, dzieje się w Twoim życiu cyklicznie? Nie sądzę, by podejście cykliczne było w stanie coś takiego wychwycić. Jeżeli prawdą jest -- o czym mówią wedyjczycy -- że dane jest nam zaznawać jedynie około 7 stanów emocjonalnych, to wydaje się, że podejście cykliczne mówi właśnie o emocjach, a nie o konkretnych wydarzeniach. Emocja, jaka towarzyszyła Panu X przy postawieniu nogi na obcej ziemi, może być analogiczna z tą, gdy pierwszy raz przekroczył bramy uniwersytetu. Tak więc nasze nastawienie i to, co odczuwamy podczas różnych zdarzeń, może być cykliczne -- z tym się zgodzę. Ale już konkretne kardynalne zdarzenia z naszego życia, które lokują się na osi czasu między narodzinami i śmiercią, takie nie są.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,11132,103758329,...ny_w_astrologii.html

Linearne techniki predykcyjne

Podejście do działania gwiazd stałych w okresach życia, jakie znajdujemy w pracach Anonima z 379 roku, na które powołuje się Bernadette Brady (zobacz tutaj: www.astrolabium.pl/forum/19-astrologia-p...ych-w-okresach-zycia), wydaje się być podejściem linearnym. Zresztą od dawna jestem wyczulony na tego typu linearne techniki predykcyjne, które pojawiają się w różnych źródłach. Działanie planet w okresach życia, które opisuje Zawadzki, a jak czas pozwoli, to je opiszę, również jest tego typu linearną techniką predykcyjną.
panTo
Admin
Posty: 1636
graph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
astrolabium.pl
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#6212
Czas cykliczny vs linearny w astrologii 12 lat(a), 6 mies. temu  
Wiedza w kontekście rozważań o cykliczności i linearności czasu

Zwróćcie uwagę na to, co pojawia się w artykule na temat przyczyn klęski Afryki, a co odnosi się do cyklicznego podejścia do czasu:

Fukuyama uważa, że taka postawa [cykliczne podejście do czasu] prowadzi tak naprawdę do zapomnienia historii i degeneracji osiągnięć, aby cykl mógł zacząć się na nowo. Jest to myślenie błędne, ponieważ o kierunkowości historii decyduje wiedza naukowa, która nie ma charakteru powtarzalnego. Nauka wciąż się rozwija, a więc nie cofa się, nie powraca do stanu początkowego. Rozumienie historii jako cyklów jest zatem błędne, neguje bowiem całą wiedzę, doświadczenia i naukę na której się opiera historia świata. W żaden sposób ludzkość nie może powrócić do swojego punktu wyjścia.(oprócz globalnego kataklizmu), zrezygnować z całego swego dorobku, aby na nowo rozpocząć cykl. Ten niepoprawny sposób percepcji czasu oparty na tkwieniu w przeszłości prowadzi zatem do naukowego zastoju, podczas gdy świat posługujący się czasem w sposób linearny ucieka Afryce.
Odniesienie symboliczne w sztuce

Z okazji zaćmienia 15 stycznia na stronie startowej Astrolabium pojawił się fragment z filmu Faraon, który przedstawia zaćmienie.

Zacznijcie oglądać od 4:48, gdzie lud krzyczy "precz z kapłanami", ładny fragment :)



Komentarz do filmu: Ten film doskonale pokazuje, jak wiedza wpływa na to, że można przestać bać się zjawisk astrologicznych. W filmie prosty lud, który nic nie wie na temat zaćmienia, boi się go, a przez to jemu podlega. Faraon wie, że ten czarny krąg to Księżyc, chce przywrócić do łask mędrców, którzy badają gwiazdy. Pomyślcie o tej wiedzy w kontekście tego, o czym tutaj piszę, bo to wydaje się być ważne. Porównajcie to z tym, co pisał Fukuyama.

Ta kobieta, która wybiega i krzyczy "synu, synu", to dla mnie Rahu, który ostatnio kobiece ma dla mnie oblicze.
Porównaj z: www.astrolabium.pl/forum/23-astrologia-w...ykanie-2009-rok#6055
Więcej o Rahu i Ketu: www.astrolabium.pl/forum/18-astrologia-w...strologii-wedyjskiej
panTo
Admin
Posty: 1636
graph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
astrolabium.pl
Ostatnio zmieniany: 2010/01/17 05:15 Przez panTo.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#7063
Do PP o linearnej astrologii 12 lat(a), 5 mies. temu  
Jest to moja odpowiedź na dyskusję z Piotrem, która pojawiła się tutaj: www.astrolabium.pl/forum/19-astrologia-p...=7&start=21#7061 Odpowiedź zamieszczam w tym wątku, gdyż wydaje mi się to związane tematycznie.

***

Piotr Piotrowski napisał:
Jeśli nie dostrzegasz cykliczności w solariuszach (revolutio solis), tranzytach, progresjach, dyrekcjach, a już zwłaszcza w profekcjach, i uważasz, że to przykłady linearnego pojmowania czasu, to wytłumacz mi, jakąż to nowatorską i odkrywczą cykliczność wprowadza Rudhyar do astrologii, która nie była znana wcześniej.
Piotr, zachodzi jakieś nieporozumienie. Nie pisałem, że nie dostrzegam cykliczności w tranzytach.

Widzisz, ja od dawna jestem wyczulony na różne techniki prognostyczne, których stosowanie nie pociąga za sobą interpretacyjnej konsekwencji mówienia o cykliczności. Zobacz, tranzyty są cykliczne, astrolodzy często odwołują się do cykliczności interpretując tranzyty, ale zwróć uwagę na to, że jest to wynikiem stosowania takiego a nie innego narzędzia. Stosowanie tranzytów niejako wymusza mówienie o cykliczności. Narzędzie, które stosuję, pozwala mi rzeczywistość obserwować tak, a nie inaczej. Ale pamiętaj, że są też inne astrologiczne techniki prognostyczne, które w swym wyrazie są linearne, a stosowanie ich nie wymusza mówienia o cykliczności. Oto przykłady:

1. Reguła Anonima z 379 roku, z którą spotkałem się w książce Brady o gwiazdach stałych. Więcej o niej poczytasz tutaj: www.astrolabium.pl/forum/25-gwiezdna-ast...-okresach-zycia#6210

2. Dyrekcje symboliczne 1 stopień = 1 rok, one nie są cykliczne. Siedmiostopniową koniunkcję między Marsem a Słońcem w Baranie możesz zinterpretować jako poparzenie, które nastąpi w 7 roku życia i tyle, nie ma tu żadnej cykliczności.

3. Odległość między Słońcem a Wenus w horoskopie w przeliczeniu na lata wyznacza czas, w którym do zainteresowanego może przyjść największa miłość jego życia. Lubię tę regułę, możesz ją sobie stawiać pod pręgierzem sprawdzalności, ale ja dalej ją będę lubił, bo wiele mi tłumaczy.

4. Działanie planet w okresach życia. Tego nauczyłem się z książek Zawadzkiego. To bardzo fajna reguła, która pozwala robić bardzo interesujące horoskopy dla dzieci. Wg niej np. na podstawie koniunkcji Słońca z Jowiszem powiesz, że najlepsze lata przydadzą się w 2 połowie życia między 40. a 50. rokiem życia.

5. Co do planetariuszy, to one również nie wydają się pociągać za sobą tej konieczności mówienia o czymś w sposób cykliczny. Owszem, wyznacza się je cyklicznie, ale reguły interpretacji solariusza nie zawierają w sobie idei cykliczności, no, chyba, że coś przeoczyłem, albo o czymś nie wiem.

Profekcje – nieporozumienie. Nie twierdzę, że profekcje nie są cykliczne. Dostrzegam w nich ideę cykliczności.

Pewnie pamiętasz, jak kilka lat temu dzwoniłem do Ciebie i rozmawialiśmy na temat klucza do astrologii. Mówiłem wtedy, że wierzę w to, że taki klucz kiedyś odnajdę. Pamiętam, że ostrzegałeś mnie wtedy, by się to nie okazało jedynie przejawem mojej idealistycznej postawy. Tę moją walkę z cyklicznością potraktuj jako kontynuację właśnie tamtej postawy. Z tym się dokładnie zapoznaj:

www.astrolabium.pl/forum/3-astrologia-pr...ny-w-astrologii#6211

I proszę, byś nie przekreślał tego w pośpiechu, bo tam ważne rzeczy są, czuje to...

Pzdr.
panTo
Admin
Posty: 1636
graph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
astrolabium.pl
Ostatnio zmieniany: 2010/03/13 18:26 Przez panTo.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#7067
Re: Do PP o linearnej astrologii 12 lat(a), 5 mies. temu  
Tomek, wszystkie poniższe przykład to absolutny wyraz cykliczności, który całkowicie zaprzecza linearności. To, że jesteśmy w stanie w ciągu życia doświadczyć jedynie jakiegoś fragmentu większych cykli, to jeszcze nie znaczy, że te cykle nie istnieją i że w związku z tym musisz odwołać się do sztucznej linearności.

ad 1. Gwiazda wchodzi, kulminuje, zachodzi, dołuje, po czym znów wschodzi, kulminuje itd. To jest Twoim zdaniem linearność?

ad 2. Dyrekcje nie powtarzają się cyklicznie, ale gdybyś żył dłużej, w końcu doczekałbyś się powrotu Słońca i innych planet na swoje pozycje. To też jest linearność?

ad 3. Czymże jest koniunkcja Słońca z Wenus, jak nie swoistym nowiem (fazą planetarną). Znowu, gdybyś żył dłużej, doświadczył byś w końcu opozycji progresywnego Słońca do Wenus radix. Linearność?

ad 4. Tomek, toż to jest czysta cykliczność. Nie mam czasu Ci teraz tego tłumaczyć, ale już sama nazwa „okresy” planetarne zaprzecza linearności, w której nie ma żadnych okresów, tylko jest postęp, continuum.

ad 5. Planetariusze to absolutnie podstawowy wyraz cykliczności. W dawnej astrologii badając solariusz astrolog patrzał nie tylko na powrót Słońca, lecz zwracał uwagę także na wszystkie planety, które w solariuszu powróciły na swoje pozycje urodzeniowe, względnie do znaku radix. Poza tym zauważ, że w solariuszach Księżyc przez trzy lata przebywa w znakach tego samego żywiołu, po czym na kolejne trzy lata zmienia żywioł itd. To nie są Twoim zdaniem cykle?

Czy Ty aby na pewno właściwie rozumiesz pojęcie cykliczności i linearności?

Pozdrawiam
Piotr Piotrowski
PiotrPiotrowski
Posty: 67
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Ostatnio zmieniany: 2010/03/13 22:52 Przez PiotrPiotrowski.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#7068
Re: Do PP o linearnej astrologii 12 lat(a), 5 mies. temu  
PiotrPiotrowski napisał:
To, że jesteśmy w stanie w ciągu życia doświadczyć jedynie jakiegoś fragmentu większych cykli, to jeszcze nie znaczy, że te cykle nie istnieją i że w związku z tym musisz odwołać się do sztucznej linearności.
Piotr, czytam te Twoje wywody i dochodzę do wniosku, że chyba nie dość wyraźnie sprecyzowałem moje tezy. Widzę to tak:

1. Rzeczywistość materialna dzieje się cyklicznie.
2. Wiedza nie ma charakteru cyklicznego.
3. Człowiek składa się zarówno z materii – która podlega cyklom, co najlepiej widać np. w miesiączkowaniu u kobiet – jak i świadomości, która jest w stanie operować wiedzą.
4. Życie człowieka dzieje się na dwóch płaszczyznach – fizycznej i świadomościowej, co przekłada się na to, że opisując doświadczenia człowieka możemy mówić o nich zarówno w sposób cykliczny, jak i linearny.

Proszę więc byś już nie usiłował mnie przekonywać do tego, że istnieje coś takiego jak cykle, bo ja to już wiem. I chciałbym pójść trochę dalej...

ad 1. Gwiazda wchodzi, kulminuje, zachodzi, dołuje, po czym znów wschodzi, kulminuje itd. To jest Twoim zdaniem linearność?
Nie, to nie jest linearne. Gwiazdy wschodzą i zachodzą cyklicznie. Natomiast dalej twierdzę, że metoda opisana przez Anonima z 379 roku ma dla mnie wymiar linearny. IC mówi tam o końcu życia i tym, co się stanie po śmierci – np. sława może przyjść po śmierci.

ad 2. Dyrekcje nie powtarzają się cyklicznie, ale gdybyś żył dłużej, w końcu doczekałbyś się powrotu Słońca i innych planet na swoje pozycje. To też jest linearność
Piotr, k...., widzę to, co chcesz mi pokazać. Podkreślam jeszcze raz: widzę to i Cię rozumiem. Ale czy Ty naprawdę nie dostrzegasz tego, że dyrekcje 1 stopień = 1 rok są w swej wymowie linearne? Piszesz: „ale gdybyś”. Stary, o to „gdybyś” chodzi. W dyrekcjach 1 st. = 1 rok po prostu nie ma cykliczności. I nie odnośmy tego do nie wiadomo czego, tylko do życia człowieka, i nie gdybajmy, bo po co?

ad 3. Czymże jest koniunkcja Słońca z Wenus, jak nie swoistym nowiem (fazą planetarną). Znowu, gdybyś żył dłużej, doświadczył byś w końcu opozycji progresywnego Słońca do Wenus radix. Linearność?
Gdybanie? (Sorki, nie obrażaj się na to, potraktuj to jako chwyt erystyczny)

ad 4. Tomek, toż to jest czysta cykliczność. Nie mam czasu Ci teraz tego tłumaczyć, ale już sama nazwa „okresy” planetarne zaprzecza linearności, w której nie ma żadnych okresów, tylko jest postęp, continuum.
Piotr, nie zrozumieliśmy się. Ja piszę tutaj o takiej metodzie, gdzie na podstawie Księżyca wnioskujesz o dzieciństwie, na podstawie Merkurego o wieku szkolnym, potem trochę inaczej jest u mężczyzn i u kobiet, ale potem znowu koło 40. wraca się do Jowisza, koło 50. do Słońca, etc... Dla mnie ta metoda prognostyczna ma wymiar linearny a nie cykliczny.

ad 5. Planetariusze to absolutnie podstawowy wyraz cykliczności.
Sugeruję, byśmy na razie zostawili planetariusze, bo one są takie trochę pomiędzy. W zbyt fundamentalnych sprawach nie doszliśmy jeszcze do porozumienia, więc nie ma co czegoś co pomiędzy starać się – jak to mówisz – rozkrajać.

Czy Ty aby na pewno właściwie rozumiesz pojęcie cykliczności i linearności?
No właśnie jestem Ci szalenie wdzięczny, że poświęcasz mi swój cenny czas, by mnie tego nauczyć. Piotr, nie puszczę tego tak szybko, bo wydaje mi się, że jest coś w tym. To mi się dopiero rodzi, układa w jakąś całość. Dziękuję Ci, że stawiasz to pod ostrza krytyki, bo dzięki temu mogę to, co czuję precyzyjniej nazwać.

Pozdrawiam
Tomasz
panTo
Admin
Posty: 1636
graph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
astrolabium.pl
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
Do góryStrona: 123
Moderatorzy: panTo