I znowu...

I znowu rzucasz mnie w miejsce, gdzie nikogo nie ma. Tylko ja sam tu jestem, sam między planetami. Spytasz zapewne, dlaczego one a nie Ty wyznaczają mi drogę? Sam doprawdy nie wiem, jakoś ich mową dogłębnie jestem wypełniony.

Ponoć w twarzach ludzi widać jakiej religii są wyznawcami. Ponoć, gdy zmieniają swą religię, zmienia się ich fizjonomia. To tak zwana „zmiana duchowości”, o której dzisiaj opowiedziała mi żona przyjaciela. To chyba słuszne jest twierdzenie, bo po oczach Jacka Majewskiego, który jest kierownikiem ośrodka Buddyjskiego Bodhidharma, od razu widać, że jego duchowość skośnookie ma oblicze. Tak więc wypada zapytać, co po moich oczach widać? Czy jestem chrześcijaninem? A może buddystą? Sam już doprawdy nie wiem kim jestem. Kim i z kim.

I znowu posyłasz mnie w miejsce, gdzie nikogo nie ma. Tylko ja sam jestem w cykliczne rytmy gdzieś powpisywany. Tak chciałbym przywrzeć, przylgnąć, przycupnąć gdzieś na moment, a nie gnać, hen gnać, tam przed planet okresami.

Ponoć można uzależnić się od tego patrzenia z astrologicznej perspektywy, ponoć można przez tę perspektywę być otumanionym i nie patrzeć na codzienność codzienności perspektywą. Ponoć ja w takiej teraz jestem sytuacji; sytuacji, gdzie o tym, kim za dwadzieścia lat zostanę, wiem bardzo dobrze, ale nie bardzo wiem, czy jutro będę miał na siebie włożyć jakieś spodnie.

I znowu sprawiłeś, że znajduję się na życiowych dróg zakręcie. Tylko ja sam tu jestem. Sam, taki samiusieńki. Nie boję się tego. Troszkę tylko tak do przodu za bardzo, za szybko, zbyt intensywnie, a ja już chciałbym stanąć w miejscu, stanąć by móc zapuścić gdzieś korzenie.

Wyrocznia? Tak wyrocznia!

W jakim miejscu obecnie się znajduję?

59. Rozproszenie -> 64. Przed Spełnieniem.


[Panto, Warszawa, 07.07.05 00:34]