Witamy, Gościu Serdeczny
Proszę zaloguj się albo zarejestruj.    Nie pamiętasz hasła?

MY i NASI Bliscy...
(1 wejść) (1) Gość
W dółStrona: 1
TEMAT: MY i NASI Bliscy...
#3846
MY i NASI Bliscy... 6 lat(a), 8 mies. temu  
Tak ostanio dużo myślałam. Czytałam recenzję z filmu "Pianistka", na motywach książki Laureatki Literackiej Nagrody Nobla pod tym samym tytułem . Podobno są tam bardzo realistyczne sceny erotyczne, ale nie o tym chciałam napisać. Chodzi o to, że przypatrując się głównej bohaterce, zaczęłam się zastanawiać nad moimi relacjami z Mamą. Moja Matka, to słoneczny Koziorożec (29.12.1952 Piła, rano). Ja w Koziorożcu mam Księżyc, w I domu (4.05.1980 Piła, godz. 22.35). I zobaczyłam, jak przez całe moje życie, które do tej pory prowadziłam, byłam podobna... do Mamy! Uświadomienie sobie tego faktu wywoło we mnie szok. Zobaczyłam, jak niewielkim stopniu Tata, miał wpływ na moje wychowanie, (mam Saturna w IX domu, więc daleko, "w podróży"), chociaż Rodzice są małżeństwem, mieszkamy razem itp.
Mama jest osobą nie okazującą emocji, czyni to zdawkowo, przynajmniej względem mnie, chociaż wiem, że Nas kocha. Znacznie lepiej ta sytuacja wygląda z moją Siostrą, która po prostu umiała wyjednać sobie te uczucia i jest "pieszczochem" (Siostra: 8 grudnia 1983 Trzcianka koło Piły, godz. 8.35 rano). Ja też (po mamie i pewnie przez mój koziorożcowy księżyc) miałam problem z okazywaniem uczuć. Kiedyś zadzwonił do mnie internetowy kolega i zwrócił mi uwagę, jak dużo jest we mnie koziorożca. Powiedział, to wtedy, gdy tak jak moja Mama, stwierdziłam, że czasami będąc zagranicą, musimy najpierw przełamać barierę językową, aby zacząć mówić w obcym języku. Ale kiedy to już zrobimy, to wszystko idzie już o wiele łatwiej, bo zaczynamy już myśleć w innym języku itp. Kolega, powiedział, że "te wszystkie bariery, zastanawianie się, czekanie to takie koziorożcowate" i to był pierwszy impuls, do zastanowienia się nad sobą i nad wpływem, jaki mają nasi Rodzice na nas samych. Zaczęłam to teraz dostrzegać. Jako, mimo wszystko solarny Byczek, potrzebuję dużo uczuć, przytulania, okazywania bliskości. Ale niestety nie dostawałam tego w dzieciństwie, ani później i stałam się przez to bardzo zamknięta w sobie. Wszystko dzieje się wewnątrz mnie, obawiam się okazywać uczucia, choć walczę z tym. Nie zawsze mi to wychodzi, bo np. mój kolega, dla którego przygotowywałam pyszne jedzonko, naleśniki z lodami, słodką czekoladę i pyszną pizze, a wszystko dlatego, że było mi go żal, to On (Rybka zodiakalna)., stwierdził, że ja jestem... chłodna! To mnie przeraziło i chyba nie jest wytłumaczeniem, że ten kolega to był Rybą, która wpadała w dziwne nastroje, od spokoju po wielką gwałtowność, raz nawet, wkurzony na swoją dziewczynę, wyciągnął ją za włosy z pokoju i ciągnął tak po korytarzu... Później chyba tego żałując.
Jednakże jeśli chodzi o mnie, to zauważyłam także, jak bardzo słuchałam Mamy we wszystkim. Nie zrobiłam specjalności pedagogicznej, bo "Przecież, jak taka idiotka jak Ty będzie uczyć dzieci, to one będą się tylko modlić, żebyś spadła ze schodów i złamała nogę abyś nie miała z nimi lekcji". A teraz kilka dni temu, skończyłam dawać korepetycje i chłopak, zdał maturę na piątki i powiedział, że potrafię bardzo ciekawie opowiadać, mam miły głos i świetne poczucie humoru. Poczucie humoru oczywiście, lekko "złośliwie" i z dystansem, po Mamie;-).
Dziś jak patrząc na Mamę, widzę w jakich dziwnych "koziorożcowych", ograniczeniach czasami żyje. Zawsze musi być w domu porządek i trzeba wstać rano, aby go zrobić. Na pytanie, po co wstawać w niedziele o 8.00, aby podkurzać, odpowiada, ze chociaż nie lubi tego robić, jednak tak musi być. Mama nie może znieść, tego mojego "artystycznego nieładu". Bywa sarkastyczna, niestety moja Siostra, niczym Hesia z "Moralności Pani Dulskiej", przejmuje coraz więcej cech Mamy, też chce rządzić w domu. Myślę, ze Mama stawia sobie niepotrzebne bariery. Jest taka sztywna, oziębła emocjonalnie. Więcej uczć okazuje naszym zwierzętom niż mnie... Ale ja się już do tego przyzwyczaiłam i wydaje mi się, ze tego już nie potrzebuję.
Kiedy np. miałam jechać do Szwajcarii, Mama powiedziała nie, bo nie było pieniędzy, bo niebezpiecznie... Oczywiście, wiem, ze to w trosce o mnie, ale ja postawiłam się Jej stwierdzając, ze wrócę za to co zarobię i oczywiście podróż wypadła wspaniale. I oto właśnie chodzi, uświadomiłam sobie, jak wielki wpływ mają Rodzice na dzieci. Refleksja ta pozwoliła mi inaczej spojrzeć na pewne sprawy, teraz staram się zrozumieć to co we mnie jest "koziorożcowe" i to co mi się w tym nie podoba - ograniczyć. Bo przecież nie mogę tego całkowicie wyeliminować, bo to jednak jest "moje".
Teraz zastanawiałam się, w jaki sposób uwidacznia się wpływ naszych Rodziców w naszych kosmogramach? Czy myśleliście nad tym? Jak i gdzie jeszcze można szukać? A może nie tylko jeśli chodzi o Rodziców? Proszę Was, Drodzy Astrolabianie o kilka uwag.
U-świadomiona Devine
Devine
Posty: 39
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#3849
Re: MY i NASI Bliscy... 6 lat(a), 8 mies. temu  
Devine...wspaniale to napisałaś...
jasne-nie sposób byc niepodobnym do swoich rodziców zważywszy na to że skazani jesteśmy na nich od urodzenia; sądzę jednak że nie zawsze te podobieństwa wynikają tak bezpośrednio z układów horoskopowych; jest w tym wszystkim coś nieprawdopodobnego; ilekroć porównuję i znajduję tak jak u Ciebie te szczególne powinowadztwa, mam dreszcz na plecach ze zdziwienia i taką myśl, że z Pana Boga to jednak jest genialny matematyk...hehehe
ale...języczkiem uwagi są równiez nasi dziadkowie i na nich chciałabym zwrócić Wasza uwagę; sadzę że są wielkimi darczyńcami dla swoich wnucząt i osobiście z nimi czuje większy kontakt duchowy i- co najwazniejsze- ich wsparcie i opiekę;
tak jak w przypadku mamy Devine -nie zawsze od rodziców dostajemy to co dobre...bywają zmorą, kłębkiem niekonsekwencji, wiecznymi dziećmi, przerastamy ich pod kazdym względem i tylko 4-te przykazanie Dekalogu każe nam milczeć/...nie bez powodu tak wiele mówi sie dziś o tragediach w rodzinie których sprawcami są głównie rodzice/
ale, ale...ja powiem tak: od taty dostałam to co mam do pasa/...i kwadrat Mars-Uran/...a od mamy dostałam to co mam od pasa w dół/...i osierocone Słońce w XIId.w dwadzie Panny/
a to co wspólne od nich to grupa krwi O Rh-...hehehe....pzdr
dorin

Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
Do góryStrona: 1