|
Tranzyt Saturna przez dom V 1 Rok, 11 mies. temu
|
|
|
Zastanawiałam się kiedyś, jak ten tranzyt może się przejawić w życiu osoby takiej jak ja, w której życiu, mimo podkreślenia domu V, tradycyjna piątodomowa symbolika jest praktycznie nieobecna (przynajmniej rozumiana w sposób uproszczony). Nie mam dzieci, które mogłyby w tym czasie sprawiać mi kłopoty, nie jestem w związku miłosnym, który miałby przechodzić kryzys, nie grywam hazardowo, nie imprezuję i tak dalej. Jednak już zaczynam rozumieć, o co chodzi.
Wszelkie działania piątodomowe można sprowadzić do potwierdzania siebie, przeglądania się w oczach innych - Arroyo pisze, że w odróżnieniu od domu I, nie chodzi tu o to, by po prostu istnieć, ale by stać się w jakiś sposób ważnym. I to właśnie przy tym tranzycie staje się niezmiernie trudne. Pojawia się (wspomniana już w innym wątku przy okazji urodzeniowego Saturna w V) niemoc twórcza, sprawiająca, że trudno wykrzesać z siebie pomysły i siłę do stworzenia czegoś oryginalnego i wartościowego, co zasłuży na aprobatę otoczenia. Jednocześnie możemy odnieść wrażenie (być może tylko subiektywne), że przez to stajemy się mniej lubiani, mniej akceptowani, mniej obecni w życiu innych ludzi. Wyżej wspomniane przeglądanie się w cudzych oczach nie daje oczekiwanych rezultatów - możemy wręcz zobaczyć w nich coś, czego absolutnie nie chcielibyśmy widzieć. Bardziej niż zwykle oczekujemy wtedy dowartościowania, pochwały, by się zmobilizować do czegokolwiek - a tymczasem jest duże prawdopodobieństwo, że usłyszymy jedynie krytykę. Trudno jest w tym czasie uzyskać komunikat "Nie zmieniaj się, jesteś OK, wszystko jest w porządku". Zamiast tego słyszymy różne "powinnaś", "musisz", "pracuj nad sobą", "naucz się" "zrób to", "idź tam" itp. Uświadamiamy sobie wtedy ogrom pracy, jaką musimy wykonać, by zasłużyć na pochwały i przyjazne słowa - nawet ze strony osób, które do tej pory nam ich nie szczędziły. Można odnieść wrażenie, że ludzie przestają nas cenić za to, kim jesteśmy, a zaczynają wymagać, byśmy stali się kimś zupełnie innym. Ewentualnie sami porównujemy się do tych, którzy wydają nam się cenieni i akceptowani, uświadamiając sobie, jak bardzo się od nich różnimy i jak wiele nam do nich brakuje.
Zachęcam do refleksji i dzielenia się doświadczeniami związanymi z tym tranzytem - a także jakimiś ewentualnymi sposobami na przetrwanie go :)
|
|
|
|
Ostatnio zmieniany: 2010/03/11 03:00 Przez stargazer.
|
|
|
Re: Tranzyt Saturna przez dom V 1 Rok, 11 mies. temu
|
|
|
W moim przypadku przejście Saturna przez V dom przyniosło powstanie Astrolabium. Pamiętam, że tamten okres był dla mnie bardzo twórczy.
Pzdr.
|
|
|
|
|
|
|
Re: Tranzyt Saturna przez dom V 1 Rok, 11 mies. temu
|
|
|
No tak, dla osoby w jakimś stopniu saturnicznej, a zarazem nie mającej bardzo problematycznego V domu, może to być okres mobilizacji do pracy twórczej :) Co jednak robić, gdy takiej mobilizacji i motywacji nie można znaleźć w sobie, a zarazem trudno ją uzyskać na zewnątrz?
|
|
|
|
|
|
|
Re: Tranzyt Saturna przez dom V 1 Rok, 11 mies. temu
|
|
|
Co jednak robić, gdy takiej mobilizacji i motywacji nie można znaleźć w sobie, a zarazem trudno ją uzyskać na zewnątrz?
1. Przeczytać Encheiridion Epikteta. Na dzisiaj powinien Ci wystarczyć do przemyślenia ten fragment:
Z wszystkich rzeczy jedne są od nas zależne, drugie zaś niezależne. Zależne są od nas: sądy, popędy, pragnienia, odrazy i jednym słowem - to wszystko, co jest naszym dziełem. Niezależne natomiast są od nas: ciało, mienie, sława, godności i jednym słowem - to wszystko, co nie jest naszym dziełem. I dlatego te rzeczy, które od nas zależą, z natury są wolne i nie podlegają żadnym zakazom ani przeszkodom, te natomiast, które od nas nie zależą, nie przedstawiają żadnej wartości, spełniają służebną rolę i stanowią cudzą własność. Pamiętaj zatem, że jeśli rzeczy służebne z natury zaczynasz uważać za wolne, a cudze za własne, sam się zaprzęgniesz w niewolę, będziesz rozwodził skargi i żale, doznawał niepokoju, miotał złorzeczenia zarówno na bogów, jak i na ludzi.
2. Odstawić na moment astrologię, bo ona u osób, które się nią zajmują za dużo może prowadzić do biernego wyczekiwania na zdarzenia, które nie nadchodzą. Owszem, to jest żeńskie, a więc racze, a więc Twoje, ale szukaj męskich elementów w swoim horoskopie i po prostu zacznij działać. Astrolabium nie przyszło do mnie. To ja je stworzyłem. Przy okazji wielu rzeczy się nauczyłem. Nie cierpię narzekania i siedzenia z założonymi rękami. To żeńskie jest. Dla męskiego nie ma problemów, tylko są sprawy do załatwienia, etc...
|
|
|
|
|
|
|
Re: Tranzyt Saturna przez dom V 1 Rok, 11 mies. temu
|
|
|
No cóż, nieraz się zastanawiałam nad tym fragmentem. I faktycznie, zawsze trudno mi było zaakceptować to, że coś może być ode mnie niezależne. Jednak trudno jest mi do końca zgodzić się ze zdaniem o tym, że mienie, sława i godności nie są naszym dziełem i od nas nie zależą. Być może w czasach Epikteta rzeczywiście tak było, natomiast w naszych czasach brzmi to trochę dziwnie. Choć z drugiej strony wydaje mi się, że ludzie głoszący pogląd odwrotny - że na wszystko mamy wpływ i nie ma rzeczy niemożliwych - robią nie najlepszą robotę, bo zwykły człowiek może w to uwierzyć, a potem zderza się nieuchronnie z własnymi ograniczeniami i czuje się nieskuteczny i nieudolny.
Co do zostawienia astrologii. Zgadzam się, że astrologia sprzyja w jakimś stopniu postawie biernej i wyczekującej. Ale na ten moment chyba tylko w astrologii widzę dla siebie jakieś pole działania i potwierdzenia swoich umiejętności, nie mówiąc o chyba jedynej płaszczyźnie porozumienia ze znaczną częścią osób, z którą mam obecnie kontakt. Trudno by mi było z tego zrezygnować choćby na jakiś czas - nawet jeśli mam okresy zwątpienia i kryzysu.
Czy pisząc o "męskim" i "żeńskim" masz na myśli astrologiczny sens tych pojęć (znaki/biegunowości), czy też sens ogólny, jako "typowy" charakter kobiety i mężczyzny? Jeśli to drugie, to możesz się nieco narazić obecnym tu paniom ;) bo można zrozumieć to tak, że żeńska postawa jest zazwyczaj bierna, narzekająca i w Twoim odbiorze gorsza od męskiej. Poza tym - jak będąc kobietą mogę być męska? ;)
|
|
|
|
|
|
|
Re: Tranzyt Saturna przez dom V 1 Rok, 11 mies. temu
|
|
|
I jeszcze jedno, bo zastanawia mnie, jak to się stało, że dla Ciebie czas pobytu Saturna w domu V był twórczy, a dla mnie nie jest. Co Cię bardziej mobilizuje do działania, krytyka i świadomość własnej niedoskonałości, czy też pochwała i świadomość, że coś Ci się udaje?
|
|
|
|
|
|
|
Re: Tranzyt Saturna przez dom V 1 Rok, 11 mies. temu
|
|
|
Boże,użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,czego nie mogę zmienić.
Odwagi, abym zmieniał to,co mogę zmienić.
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Zawsze mi sie bardzo ta modlitwa podobala i czesto to sobie powtarzam choc nie jestem wierzaca (zamiast slowa Bog uzywam Sila Wyzsza).
|
|
|
|
|
|
|