|
Ach te parszywe tranzyty 2 lat(a), 6 mies. temu
|
|
|
ledwo sie wyczlapalam z 2007 a tu kolejne koszmarne tranzyty w 2008.
moja urodzeniowa wenus siedzi sobie w lwie w koniukcji z marsem.
do niej wlasnie opozycje stworzy niedlugo neptun parszywy obludnik.
ponadto do merkurego w pannie, w luznej koniunkcji ze sloncem,
opozycje stworzy uran wariat.
czyli najpierw oszuka mnie kochanek, a potem postradam zmysly tak?
a moze mam sie mocno trzymac i lustrowac dokladnie kazdego
potencjalnego amanta?
|
|
|
|
Ostatnio zmieniany: 2009/12/13 02:10 Przez admin.Powód: Zmiana tytułu.
|
|
|
Re: ache te parszywe tranzyty 2 lat(a), 6 mies. temu
|
|
|
Jeśli chodzi o parszywe tranzyty, to ja postuluję wyciąć w ogóle Saturna z Układu Słonecznego i symboliki astrologicznej :] A jeśli już się nie da, to popchnąć go trochę, by przyspieszył przez te początkowe stopnie Panny (okolice 5 stopnia mógłby w ogóle przeskoczyć ;)) i znalazł się szybciej gdzieś między 10 a 17 stopniem, gdzie nie będzie mi bruździł kwadraturami :) Nie pogniewałabym się też, gdyby ktoś mi zdjął Neptuna z MC, a Plutona z DS.
|
|
|
|
|
|
|
Re: ache te parszywe tranzyty 2 lat(a), 6 mies. temu
|
|
|
:)))))))))))
podpisuje sie pod tym postulatem
PARSZYWYM TRANZYTOM MÓWIMY NIE!!!
|
|
|
|
|
|
|
Re: ache te parszywe tranzyty 2 lat(a), 6 mies. temu
|
|
|
To nie tranzyt planetarny jest destrukcyjny, lecz Twoja słabość ...
R.Hand
;-)
|
|
|
|
|
|
|
Re: ache te parszywe tranzyty 2 lat(a), 5 mies. temu
|
|
|
Też mam sobie opozycję neptuna do Wenus, ale nic w sumie sie nie dzieje... dużo nadzieji... ale wolę mieć te cholerne nadzieje nawet jeżeli są złudne bo jak schodzę na ziemie to wewnątrz mnie zaczyna się tragedia i coś poprostu rozsadza mnie od środka destrukcyjnie.Złudzenia trzymają mnie przy odpowiednim nastroju bo to tragedia pomysleć sobie, że to na co masz nadzieję może się nie udać... nawet celowo napisałam MOŻE. I dobrze będzie... w koncu każdy tranzyt czegoś nas uczy.
|
|
|
|
|
|
|
Re: ache te parszywe tranzyty 7 mies., 2 tygodni(e) temu
|
|
|
Ja na przy opozycji Neptuna do Wenus tak nawywijalam sobie w życiu, że do dziś nie mogę złapać zakrętu. Wywaliłam sobie życie i łudziłam się, że książe na białym koniu zabierze mnie gdzieś w świat a wszystko będzie takie piękne... Życie okazało się brutalne, książe znikł a ja zostałam z konsekwencjami. Wróciłam do starego sprawdzonego księcia i też źle zrobiłam (Neptun długo łaził po mojej Wenus, 3 kroki do przodu i dwa do tyłu). Generalnie Neptun w takim układzie bardzo mydli oczy i trzeba 1250 razy się zastanowić co sie robi.
|
|
|
|
|
|
|