Gwiazdy stałe w astrologii. Opisy znaczeń gwiazd i gwiazdozbiorów. Gwiazdy stałe w horoskopach vipów. Techniki astrologiczne wykorzystujące gwiazdy stałe.
Miles Davis w swej niesamowitej biografii ( napisanej elektryzującym, bardzo żywiołowym językiem) tak pisał o Coltrane:
Trane (...) był profesjonalnym muzykiem, a ja zawsze chciałem, aby każdy, kto ze mną gra, znalazł swoje własne miejsce w muzyce. Muzyk (...)musi posłużyć się wyobraźnią, być bardziej kreatywny, częściej podejmować ryzyko.Musi grać ponad tym co potrafi- znacznie ponad-i może to go zaprowadzić gdzieś ponad to, gdzie zawsze grał- i do następnego takiego miejsca a nawet ponad nie! A wtedy będzie swobodniejszy, będzie czekał na coś innego, przewidywał to i wiedział, że dzieje się coś innego.
(...) Muzyka, którą graliśmy razem stała się po prostu niewiarygodna . Była tak groźna, że czasem wywoływała u mnie dreszcze, u publiczności zresztą także. (...) Stary , to co już wkrótce graliśmy, było przerażające, tak przerażające, że ja czasem musiałem się uszczypnąć, aby sprawdzić, czy to naprawdę ja tam jestem.
Występował w ubraniach, które wygladały tak, jakby sypiał w nich od wielu dni, wymięte, brudne i w ogóle.(...) Dbał tylko o granie, był cały za muzyką i gdyby jakaś kobieta stanęła na wprost niego całkiem goła, nawet by jej nie zauważył. Taką miał koncentrację, kiedy grał.
Trane był najgłosniejszym i najszybszym saksofonistą jakiego kiedykolwiek słyszałem.Potrafił grać jednocześnie naprawdę szybko i naprawdę głosno, a to bardzo trudne. (...) Był fenomenem.Był jak nawiedzony, gdy tylko wtykał rurę w usta.Był taki natchniony-gwałtowny- a przy tym taki spokojy i łagodny, kiedy nie grał. Uroczy gość.
Trane był nowatorem, a takim ludziom trzeba mówić właściwe rzeczy, był poszukiwaczem.
( ...) Zawze poważnie traktował muzykę i zawsze dużo ćwiczył.Ale teraz to niemal jakby spełniał jakąś misję.(...) Więc nie dbał o nic innego , jak tylko o granie swej muzyki i o swój rozwój jako muzyka.Tylko o tym myślał. Nie mogło go uwieść piękno kobiety bo już uwiodło go piękno muzyki i był lojalnym mężem.
Muzyka Trane’a i to, co grał przez ostatnie dwa czy trzy lata swego życia, reprezentowała dla wielu czarnych ludzi ten ogień i pasję, i szał , i gniew, i bunt, i miłość, które czuli, zwłaszcza młodzi czarni intelektualiści i rewolucjoniści z tamtych czasów.
Trane był światłem przewodnim i gdy odszedł , ( muzycy) wydawali się jak ludzie w łódce na oceanie bez kompasu i bez steru.
Paula Weronika
P.S.
Gdy byłam dzieciakiem często oglądałam film Dźwięki muzyki. Coltrane i jego My Favorite Things usłyszałam znacznie później, pamiętam jakie nieprawdopodobne wrażenie na mnie wywarł. Nigdy bym nie przypuszczała , że z prostej melodii można zrobić coś tak uderzająco pięknego.
(Wraz z Johnem Coltrane grają : Eric Dolphy , McCoy Tyner , Reggie Workman , Elvin Jones )
Chciałam znaleźć właściwy fragment z filmu Dźwięki muzyki ( żeby pokazać różnicę), ale trafiam wciąż na wersje musicalowe tego utworu.
Miles Davis, który sam siebie uważał za osobę obdarzoną instynktem ( miał łatwość przewidywania nie tylko trendów muzycznych ale też wydarzeń, które nadejdą) czasem odnosił się do astrologii, w swej autobiografii pisał np. o narzeczonej Frances Taylor:”..Pasowaliśmy do siebie- ja jestem Bliźniakiem, a ona Wagą..."
Pisał też: „...Jestem osobą z instynktem, która widzi u ludzi rzeczy, których inni nie widzą.Słyszę rzeczy, których inni nie słyszą i nie uznają ich za ważne, aż wiele lat później w końcu sami je usłyszą lub zobaczą.Wtedy ja jestem już gdzie indziej i nie pamiętam już, co oni widzą. (...) Muzyka zawsze była moim przekleństwem musiałem ją grać.
Wierzę w duchowośc i wierzę w duchy.
Kiedy pracujesz z wielkimi muzykami oni zawsze pozostają cząstką ciebie.
Często miewałem takie sny, kiedy zdawało mi się ze potrafię widzieć rozne rzeczy, widzieć coś innego, jak dym czy chmury a ich obrazy powstawały w moim umyśle.
Robię to teraz (...) gdy chcę zobaczyć matkę, ojca, Trane albo Gila.Po prostu mówię sobie „ Chcę ich zobaczyć”- i już są i rozmawiam z nimi.
Utwór Milesa Davisa ( z płyty Sketches of Spain) Solea, nazwa pochodzi od hiszpańskiego słowa „ soledad” oznaczającego samotność.
Lula, wielkie dzięki za cytaty i muzę. Czytałem tę biografię Davisa jak byłem w szkole muzycznej. Do dzisiaj pamiętam z niej dwie rzeczy:
1. Jak chłopaki zastawiali swoje instrumenty by mieć pieniądze na narkotyki.
2. Jak Davis jechał taksówką z Parkerem i jakąś prostytutką, która podczas jazdy wykonywała na Parkerze zamówioną usługę... :)
Nauczyciele z wydziału Jazzu starali się być tacy poukładani i kulturalni. Davis'a, Parker'a, Coltrane'a stawiali jako wzór. A z wspomnianej przez Ciebie biografii wynikało, że za czasów tych gigantów jazzu bardzo 'brzydkie' rzeczy się działy...
Najbardziej jednak polubiłam powiedzonko Milesa, który ( gdy został pochwalony przez pianistę T. Monka ) w swych wspomnieniach napisał : poczułem się szczęśliwszy niż świnia w gnoju.
( to było gdy Davis wreszcie nauczył się grać Round Midnight)