Witamy, Gościu Serdeczny
Proszę zaloguj się albo zarejestruj.    Nie pamiętasz hasła?
W dółStrona: 1...7891011121314
TEMAT: progresje
*
#9120
Re: progresje 8 lat(a), 11 mies. temu  
Moja wersja trygonu saturn/slonce bylaby taka: skoro wiem, co jest zle, bo tego nauczylo mnie wczesniej doswiadczenie, to tego unikne i wtedy nie boli i nie jest nieprzyjemne. Wiedzac, co jest zle nie musze sie wcale oparzyc, a zatem odczuwac jego efektu
Tylko, czy wiesz to z poprzedniego wcielenia, czy z doświadczenia w obecnym życiu?
Bo jeśli z tego wcielenia, to musisz raz się sparzyć, żeby o tym wiedzieć.

Może nie mieszajmy Saturna bez żadnych aspektów, z Saturnem bez aspektu ze Słońcem.

Planeta w sztolni : planeta osamotniona, bądź praktycznie pozbawiona aspektu, planeta bez aspektu radykalnego. Planeta w sztolni nie dysponuje możliwością rozładowań energetycznych; człowiek niesie w sobie jej problem przez całe życie, pozostając na tej samej pozycji, gdyż planeta taka nie pozwala na ujawnienie cech, zaś człowiek..nie może spowodować zmiany. P.P.Głoba

I w tym sensie pisałam o wyżej wymienionej osobie. Ale chyba źle się wyraziłam używając słowa "nie chce", bo powinno być raczej nie może.

jego działanie podobne jest do gliny, która człowieka oblepia. Glina zaś wiąże człowiekowi ręce i nogi, unieruchamia go i pozwala go ostro docisnąć
P.P.Głoba


Jeśli Saturn to złoże karmiczne, a Słońce to wola poznawcza, to taki człowiek jest "oblepiony" swoją karmą i nawet nie może się do niej ustosunkować.

Saturn wiaze sie z organiczeniami, aby dusza mogla wzbic sie na wyzszy poziom musi sie od tych ograniczen uwolnic.

Jest takie powiedzenie: „ Jak dziad ożyje, to cię własną torbą zabije”.
Takie mam skojarzenie do nie brania pod uwagę nagromadzonego doświadczenia.
Lub takie: „ Nie pamięta byk jak cielęciem był”.

Saturn mi dopiecze ale jak tylko uwolnię się spod jego ręki, to sam stanę się Saturnem dla innych.
To może, być Saturn w detrymencie w jakimś trudnym aspekcie z innymi planetami ale bez aspektu ze Słońcem np. u Hitlera www.astrolabium.pl/forum/28-astrologia-k...op-klasyczny-hitlera

Natomiast Ojciec Pio ma nieaspektowanego Saturna w detrymencie
www.astrolabium.pl/forum/17-studium-horo...23-horoskop-ojca-pio
W tym wypadku mój opis z poprzedniego postu całkowicie nie pasuje. Ta osoba dobrowolnie przyjmuje na siebie cierpienie, cierpi za innych, bo jest to najwyższa wartość dla rozwoju jej duszy.
Może los planety w sztolni zależy od jej władcy?

A Karol Wojtyła ma kwadraturę Saturna ze Słońcem – doświadcza wiele złego ale przemienia to w dobre.
www.tarot.astrolabium.pl/forum/28-astrol...a-horoskop-klasyczny
neptis
Posty: 243
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#9122
Re: progresje 8 lat(a), 11 mies. temu  
Pani Świstak napisała:
Moja wersja trygonu saturn/slonce bylaby taka: skoro wiem, co jest zle, bo tego nauczylo mnie wczesniej doswiadczenie, to tego unikne i wtedy nie boli i nie jest nieprzyjemne. Wiedzac, co jest zle nie musze sie wcale oparzyc, a zatem odczuwac jego efektu

Neptis napisała:
Tylko, czy wiesz to z poprzedniego wcielenia, czy z doświadczenia w obecnym życiu? Bo jeśli z tego wcielenia, to musisz raz się sparzyć, żeby o tym wiedzieć.

Wydaje mi sie, ze malo kto przypomina sobie swoje poprzednie wcielenie, wiec dla odswiezenia konieczne bedzie sparzenie sie pare razy.
Czy nie zdarzylo Ci sie miec cos w rodzaju przeczucia, ze dana sytuacja moze byc zrodlem problemow bez porownan z inna czy przezywania podobnej? Twoja Podwiadomosc wie, Twoje Ego niekoniecznie. Podajesz przyklad z dziecmi, ktore sie musza sparzyc, zeby wiedziec, co jest dobre, a co zle, jednak sa dzieci, ktore przysparzaja rodzicom mniej problemow niz inne i niekoniecznie jest to wynikiem ich wychowania. Wydaje mi sie, ze osoby posiadajace sekstyl/trygon sa bardziej ostrozne, przezorne, co pozwala im uniknac sparzenia, co nie oznacza, ze unikna wszystkich. W jednym sie chyba zgodzimy, ze swiadomosc przebytych sparzen pomagaja im w uniknieciu przyszlych.



Neptis napisała:
Może nie mieszajmy Saturna bez żadnych aspektów, z Saturnem bez aspektu ze Słońcem.

Planeta w sztolni : planeta osamotniona, bądź praktycznie pozbawiona aspektu, planeta bez aspektu radykalnego. Planeta w sztolni nie dysponuje możliwością rozładowań energetycznych; człowiek niesie w sobie jej problem przez całe życie, pozostając na tej samej pozycji, gdyż planeta taka nie pozwala na ujawnienie cech, zaś człowiek..nie może spowodować zmiany. P.P.Głoba

I w tym sensie pisałam o wyżej wymienionej osobie. Ale chyba źle się wyraziłam używając słowa "nie chce", bo powinno być raczej nie może.


jego działanie podobne jest do gliny, która człowieka oblepia. Glina zaś wiąże człowiekowi ręce i nogi, unieruchamia go i pozwala go ostro docisnąć
P.P.Głoba


Jeśli Saturn to złoże karmiczne, a Słońce to wola poznawcza, to taki człowiek jest "oblepiony" swoją karmą i nawet nie może się do niej ustosunkować.

Tylko, czy nieujawnienie pewnych energii niesionych przez planete musi byc zle? Byc moze zablokowanie tej energii sluzy temu, by ulatwic to, zeby poplynela silniejszym strumieniem w inna strone.


Pani Świstak napisała:
Saturn wiaze sie z organiczeniami, aby dusza mogla wzbic sie na wyzszy poziom musi sie od tych ograniczen uwolnic.

Neptis napisała:
Jest takie powiedzenie: „ Jak dziad ożyje, to cię własną torbą zabije”.
Takie mam skojarzenie do nie brania pod uwagę nagromadzonego doświadczenia.
Lub takie: „ Nie pamięta byk jak cielęciem był”.


Wierze i nie kazdy musi sie z tym zgadzac, ze czlowiek pojawia sie na tej ziemi wielokrotnie, zeby sie czegos nauczyc. Jeden potrzebuje zalozmy kilkanascie wcielen, drugi kilkadziesiat. Jeden rodzi sie z duzym potencjalem, drugi z mniejszym. Jeden musi doswiadczyc wiecej trudnosci, by cos zrozumiec, a drugi mniej.

Neptis napisała:
Saturn mi dopiecze ale jak tylko uwolnię się spod jego ręki, to sam stanę się Saturnem dla innych.
To może, być Saturn w detrymencie w jakimś trudnym aspekcie z innymi planetami ale bez aspektu ze Słońcem np. u Hitlera www.astrolabium.pl/forum/28-astrologia-k...op-klasyczny-hitlera

Natomiast Ojciec Pio ma nieaspektowanego Saturna w detrymencie
www.astrolabium.pl/forum/17-studium-horo...23-horoskop-ojca-pio
W tym wypadku mój opis z poprzedniego postu całkowicie nie pasuje. Ta osoba dobrowolnie przyjmuje na siebie cierpienie, cierpi za innych, bo jest to najwyższa wartość dla rozwoju jej duszy.
Może los planety w sztolni zależy od jej władcy?

A Karol Wojtyła ma kwadraturę Saturna ze Słońcem – doświadcza wiele złego ale przemienia to w dobre.
www.tarot.astrolabium.pl/forum/28-astrol...a-horoskop-klasyczny


W tych 3 przykladach nie ma relacji Slonce/Saturn zato sa Saturn/ Ksiezyc, ktore kojarza mi sie z cierpieniem, umartwianiem duszy, sklonnosciami do depresji czy bezwzglenoscia w zaleznosci, w ktora strone ta energia pojdzie…

W natalnym Ojca Pio Saturn jest na wygnaniu ale i w koniunkcji 6° z Wenus w IX domu i b. luznej koniunkcji do ksiezyca oraz w sekstylu do marsa.

W horoskopie Jana Pawla II nie wiem, czy mozemy uznac za za kwadrature aspekt Saturna vs. Sloce ze wzgledu na niezgodnosc znakow. Natomiast jest kwadratura saturna z ksiezycem w sekstylu do Jowisza i Neptuna na MC i sekstylu do plutona, choc wg. innych zrodel np. : www.astrologychart.eu/religion/karol-wojtyla.html ksiezyc jest w koncowce Byka, zatem nie ma nawet kwadratury miedzy ksiezycem a saturnem ze wzgledu na niezgodnosc znakow.

U hitlera Saturn jest na wygnaniu we lwie w X domu w kwadraturze do Wenus i Marsa oraz w kwinkunksie do ksiezyca w koziorozcu. Depresyjna cierpiaca ambitna autorytarna osobowosc wyladowujaca swoje frustracje (brak milosci) na innych (VII dom) i w trygonie do slonca w byku : “slabosc” do sztuki , piekna.
Pani Świstak
Posty: 426
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Ostatnio zmieniany: 2010/10/22 18:27 Przez Pani Świstak.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
"Take nothing on trust, see everything for yourself"
 
#9139
Re: progresje 8 lat(a), 11 mies. temu  
mam pytanie odnośnie progresji ...

w natawniku mam 6 stopniową koniunkcję Wenus - Jowisz w tym samym znaku ale przedzieloną Neptunem

w progresjach obecnie Jowisz zbliża się do 1 stopniowej konunkcji w Wenus natalną, pozostawiając za sobą Neptuna natalnego ... za mojego życia nie będzie kumulacji aspektu, cały czas jest w granicy do 1* ... najbliżej będzie w odległości 24 minut (2039 roku :D)

czy można to interpretować w ten sposób, że:
1. Neptun (o ile bierzemy go w analizie) z wiekiem bedzie miał coraz mniejsze znaczenie dla spraw wenusowych?
2. z wiekiem moje sprawy wenusowe będą miały bardziej jowialny charakter?
3. czy jednak nie ma co liczyć na jowialny charakter spraw wenusowych bo aspekt pomiędzy natalną Wenus i progresywnym Jowiszem nigdy nie dojdzie do realizacji? czyli że obietnica natalna nie zostanie spełniona ?

pozdrawiam Lucy
lucy
Posty: 1178
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Ostatnio zmieniany: 2010/10/24 12:41 Przez lucy.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#9158
Re: progresje 8 lat(a), 11 mies. temu  
Rozumiem, że najpierw jest Jowisz, Neptun, a potem Wenus.

1. Neptun (o ile bierzemy go w analizie) z wiekiem bedzie miał coraz mniejsze znaczenie dla spraw wenusowych?
2. z wiekiem moje sprawy wenusowe będą miały bardziej jowialny charakter?
3. czy jednak nie ma co liczyć na jowialny charakter spraw wenusowych bo aspekt pomiędzy natalną Wenus i progresywnym Jowiszem nigdy nie dojdzie do realizacji? czyli że obietnica natalna nie zostanie spełniona ?



Ja brałabym pod uwagę ruch Wenus, jako najszybszej, względem Jowisza i Neptuna.
Wenus separuje się od Jowisza i od Neptuna, a więc związek z nimi został już przerobiony, pozostał posmak, który ma jeszcze wpływ na twoje życie.
Gdzie biegnie Wenus, co będzie przerabiać? – jaki pierwszy aspekt utworzy po oddaleniu się od Neptuna?
Nie ma obietnicy natalnej w tym sensie co myślisz, bo Wenus kieruje się w inną stronę.

Nic nie wiadomo o znaku tej koniunkcji.
neptis
Posty: 243
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#9161
Re: progresje 8 lat(a), 11 mies. temu  
neptis napisał:
Rozumiem, że najpierw jest Jowisz, Neptun, a potem Wenus
tak

Wenus separuje się od Jowisza i od Neptuna, a więc związek z nimi został już przerobiony, pozostał posmak, który ma jeszcze wpływ na twoje życie.
Gdzie biegnie Wenus, co będzie przerabiać? – jaki pierwszy aspekt utworzy po oddaleniu się od Neptuna?
Nie ma obietnicy natalnej w tym sensie co myślisz, bo Wenus kieruje się w inną stronę.

hm ... no ale Jowisz kieruje się w stronę Wenus ... to się nie liczy?

Nic nie wiadomo o znaku tej koniunkcji
Strzelec

pozzdrawiam Lucy
lucy
Posty: 1178
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#9193
Re: progresje 8 lat(a), 11 mies. temu  
Jeśli stopnie zodiaku rozpiszemy w kolejności i wrysujemy planety zgodnie z szybkością ich biegu, to stwierdzimy, że przy takim układzie planet nie ma mowy, aby jedna „dogoniła” drugą np. przed opuszczeniem przez nią znaku. Zatem nic nie może się zdarzyć.
Jeśli jednak planety ułożymy nie w kolejności ich szybkości, wówczas mogą zaistnieć różne układy – czyli wiele może się przydarzyć.
„Astrologia horarna i elekcyjna” K.Konaszewska-Rymarkiewicz

Zatem Jowisz nigdy nie dogoni Wenus, jedynie Neptuna ( o ile go weźmiemy pod uwagę).
W tym wypadku „jowialność” Wenus wynika z tego, że Wenus „kocha” Jowisza, bo jest w jego władztwie.

Tym, czego szukamy, poddając horoskop progresji, jest stwierdzenie, które z obietnic się spełnią i kiedy. To co nam to wskaże, jest ruch 5 głównych punktów horoskopu względem pozostałych: to właśnie są członkowie „rodziny królewskiej”, kręcący się na przyjęciu i wydający polecenia. Pozostali goście mogą mieszać jak chcą, lecz niewiele to znaczy. Wydarzenia są uruchamiane przez dyrekcje Słońca, Księżyca, Asc, Mc i Punktu Fortuny.
"Astrologia rzeczywista" J.Frawley


Brałaś kiedykolwiek pod uwagę dyrekcje Punktu Fortuny? - Bo ja nigdy w życiu.
Punkt Fortuny przy urodzeniu nocnym w progresjach biegnie do tyłu i po 30 dniach ( latach ) wraca do pozycji wyjściowej. Przy urodzeniu dziennym biegnie do przodu.
Jakoś mi nie pasuje ten bieg wsteczny..

Pozdrawiam,
Agnieszka :)
neptis
Posty: 243
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
#9194
Re: progresje 8 lat(a), 11 mies. temu  
neptis napisał:
Zatem Jowisz nigdy nie dogoni Wenus, jedynie Neptuna ( o ile go weźmiemy pod uwagę).
W tym wypadku „jowialność” Wenus wynika z tego, że Wenus „kocha” Jowisza, bo jest w jego władztwie

czyli jednak obietnica natalna się nie spełni :P ... chyba że Wenus zdązy za życia zrobić sekstyl do Jowisza natalnego ;)

Tym, czego szukamy, poddając horoskop progresji, jest stwierdzenie, które z obietnic się spełnią i kiedy. To co nam to wskaże, jest ruch 5 głównych punktów horoskopu względem pozostałych: to właśnie są członkowie „rodziny królewskiej”, kręcący się na przyjęciu i wydający polecenia. Pozostali goście mogą mieszać jak chcą, lecz niewiele to znaczy. Wydarzenia są uruchamiane przez dyrekcje Słońca, Księżyca, Asc, Mc i Punktu Fortuny.
"Astrologia rzeczywista" J.Frawley


Brałaś kiedykolwiek pod uwagę dyrekcje Punktu Fortuny? - Bo ja nigdy w życiu.
tak ... w dniu mojego ślubu cywilnego - Punkt Fortuny robił koniunkcję do Jowisza natalnego ... koniunkcja uściśliła się 4 dni pózniej ... niestety była środa więc ślub raczej odpadał w środku tygodnia;D

pozdrawiam Lucyna
lucy
Posty: 1178
graphgraph
Użytkownik poza Siecią Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Ostatnio zmieniany: 2011/10/03 13:06 Przez lucy.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
 
Do góryStrona: 1...7891011121314