|
Jestem w konsternacjii - prośba o pomoc w interpretacji... 2 lat(a), 1 Miesiąc temu
|
|
|
Witam, od dawna obserwuję forum (tylko obserwuję). Wreszcie odważyłam się napisać. Nie będę ukrywać, dopiero raczkuję w astrologii, wprawdzie interesuję się nią już trochę, ale wciąż raczkuję. I chociaż ćwiczę na horoskopach znajomych (bezpiecznie-bez wydawania amatorskich prognoz). To w kwestii mojego horoskopu nie umiem zachować obiektywizmu,a cały polot w interpretacji (jeśli taki w ogóle mam), znika.Stąd mój pierwszy post w dziale "Prośba o interpretację.
Na wstępie chciałabym podziękować za to,że działanie serwisu zostało wznowione i pogratulować udanego przedsięwzięcia:).No i witam wszystkich jako nowa:)
Wróćmy jednak do mnie...Jestem w beznadziejnej konsternacji,tkwię w zamieszaniu i obłędzie, jeśli nie przesadzam. Planety biją mnie po głowie, przewracając wszystko do góry nogami.Wiem, tutaj nawiązuję do tranzyty Plutona w opozycji do mojego ASC,że pomimo zawirowań wyjdzie mi to na dobre.Ale powoli zaczynam się gubić, wiele rzeczy bym chciała, na które potrzeba wiele siły.A u mnie ze zdrowiem też zapowiada się krucho.Ale może tylko się zapowiada.Oprócz Plutona na DSC,Neptun niedługo wejdzie na MC, Jowisz i Chiron też się tam kręcą.Nie pomijając kwadratury Urana do Urana i kwadratury Saturna do Asc,nie pomijając zbliżającej się jego opozycji do Węzła Księżycowego płn.Wiele burz, wiem i uwierzcie odczuwam to na własnej skórze.Tylko się zastanawiam czy się uda, czy mam tyle energii i siły by to przetrwać, by rzucić się na głęboką wodę planów edukacyjnych,czy jednak polegnę.Sama patrząc na tranzyty i to co się dzieję mam mieszane uczucia.Jeśli ktoś obiektywny może mi napisać co o tym sądzi, będę wdzięczna.Moje dane 12.07.1987,Warszawa-Karowa,godz.03:15.pozdrawiam
|
|
|
|
|
|
|
Re: Jestem w konsternacjii - prośba o pomoc w interpretacji... 2 lat(a), 1 Miesiąc temu
|
|
Witaj. Pierwszy kwadrat Urana do Urana, który ma miejsce w okolicach 21 roku życia. Burzliwie wtedy jest, pamiętam. Potem jeszcze koło 24 roku takie poczucie siły i mocy, że już wszystko kumam, że już jestem dorosły. Potem około 29-30 roku, domknięcie cyklu Saturna.
Piszę o tym, bo w Twoim przypadku wydaje mi się to ważne. To, żebyś miała świadomość, jak to wygląda z astrologicznej perspektywy. Przy kwadracie Urana do Urana jesteś po prostu w takim wieku, gdzie wiele rzeczy burzliwych się zdarza, człowiek nie bardzo wie jak będzie wyglądała jego przyszłość i parę rzeczy może przerażać. To młody wiek, bardzo młody, na tak wiele rzeczy możesz sobie jeszcze pozwolić, tak wiele rzeczy pierwszy raz w życiu smakujesz. Unoś się na tym, to nigdy potem nie wróci. Po trzydziestce nie będziesz już czerpała tylu radości z rzeczy, których teraz smakujesz.
Mam do Ciebie następujące prośby:
1. Napisz proszę coś na temat tego przejścia Plutona przez Descendent... Ostatnio to obserwuję u kilku osób i jestem ciekaw, jak to zrealizowało się u Ciebie.
2. Pogodzenie Raka z Wodnikiem, to jest życiowe wyzwanie pokazywane przez ten horoskop. Rozumiesz to, wiesz, jak to się manifestuje i dlaczego właśnie te dwa znaki?
Pozdrawiam
|
|
|
|
Ostatnio zmieniany: 2010/01/10 17:26 Przez panTo.
|
|
|
Re: Jestem w konsternacjii - prośba o pomoc w interpretacji... 2 lat(a), 1 Miesiąc temu
|
|
|
Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź.:)
ad.1.Co do przejścia Plutona przez Dsc, oj dzieje się, dzieje.Z początku trwania tranzytu czekałam na wielkie zmiany,ale nic się nie działo,aż nagle gdy o nim zapomniałam, zmiany można powiedzieć że w pewien nieświadomy sposób wpływały na mnie i na otoczenie, przy czym najpierw na moje otoczenie. Nagle zaczęłam być świadkiem wielkich przełomów w życiu znajomych, ciąże, narodziny,śmierć czy nagłe rozstania, a ja stałam z boku patrząc na to wszystko i czekając na swoją burzę,ale nic się wtedy nie działo.Ale prawdą jest, że umocniły się wtedy moje przyjaźnie i wsparcie dla znajomych. Później gdy koniunkcja do DSC znowu się zbliżała, nagle nosząc sobie przez tyle czasu burzę, wybuchłam.Był płacz,gniew itd...rzuciłam studia które mnie dotąd męczyły i zdałam sobie sprawę że wszystko jest nie tak, i że jeśli się to nie zmieni to tak będzie ciągle.Nie mogłam już dłużej być w takim stanie i podjęłam samoleczenie.Jestem w trakcie, próbuje sobie wszystko poukładać, swoje emocje, swoje błędne przyzwyczajenia i mam nadzieję ze to się uda.Dla mnie jest to ogromny przełom, bo bardzo się bałam opinii rodziny na temat moich wyborów. Pomimo strachu,bólu i przyznaje wielu załamań dało mi to nadzieję na to, że można żyć normalnie.Tak ,więc w tym czasie, próbuje uleczyć swoje relacje z otoczeniem, przede wszystkim z rodziną i te związane ze sposobem patrzenia na związki dwojga ludzi.I wierzę że byłam na dobrej drodze,ale teraz gdy Saturn zaczął kaleczyć kwadraturą ASC.Popadłam znowu w bezsens, podejrzenia licznych chorób i badania,stawiają pod znakiem zapytania moje ambitne (Wodnikowe)plany, które myślałam że w jakiś sposób mnie uleczą(moją zbytnią Raczość).
Poza tym, zmieniłam moje nastawienie do związków, zmniejszyła się idealizacja i romantyczność, choćby na jakiś czas.Jednym słowem, była to bolesna transformacja siebie i nastawienie do związków.
ad.2.PanTO wierzę w to że masz rację, i wierzę w to, że to właśnie moja nieumiejętność połączenia Raka z Wodnikiem spowodowała to z czego teraz leczy mnie Pluton. Miałam niezdrowe przywiązanie do mojej rodziny, stawiające pod znakiem zapytania, moją indywidualność a w ostatnim czasie nawet jako taką odrębność.Zawsze powodowało to we mnie konflikt i doprowadziło do wewnętrznych sprzeczności.Teraz muszę się nauczyć rozpoznawać nawet własne poglądy, zainteresowania czy potrzeby aby nie zniknąć.Pomimo to Wodnik i tak się odzywał,potrzebowałam innych,ale nie okazywałam tego.Wierzyłam,że tego nie potrzebuję,myślałam ze wystarczy zajmować się innymi.Ogółem jestem zła na swą Raczą naturę.Oj się rozpisałam.
pozdrawiam
|
|
|
|
|
|
|
Re: Jestem w konsternacjii - prośba o pomoc w interpretacji... 2 lat(a), 1 Miesiąc temu
|
|
1. Twoje obserwacje działania Plutona na Descendencie są zbieżne z moimi. Działa powoli, tak, że można o nim zapomnieć. Działa na nas poprzez innych ludzi (oś Asc-Dsc). Zauważyłem, że taki Pluton na Descendencie to dobry czas na podjęcie psychoterapii. Transformującą osobą, która będzie na nas wpływać może być psychoterapeuta, lub – tak jak w Twoim przypadku – inni ludzie, czy zdarzenia związane ze śmiercią, które innych transformują.
2. Co do Księżyca w Wodniku to czuję się w obowiązku odesłać Cię do artykułu Anity Małysz: www.astrolabium.pl/czytelnia/anita/235-ksiezyc-w-wodniku. Jej wglądy w naturę tej konfiguracji wydają mi się głębokie. Nawet Google je docenia.
3. Na początku pisałaś, że dopiero „raczkujesz” w astro-wiedzy. Na podstawie tego, co napisałaś mogę stwierdzić, że Twój Księżyc w Wodniku sprawia, że jesteś sporo przed tymi, którzy astro-wiedzę uprawiają przez lata. Widzę, że mimo młodego wieku, dogłębnie rozumiesz swój horoskop, potrafisz na niego spojrzeć całościowo, a przede wszystkim starasz się z niego wyciągać pozytywne wnioski. Z racji osi IC-MC w ostatnich stopniach Lwa-Wodnika (dzieje się tak pewnie z racji Regulusa, serca Lwa, które w ostatnim stopniu Lwa przebywa – zobacz ten artykuł: www.astrolabium.pl/astrologia/artykuly/2...wska-gwiazda-regulus), wróżę Ci talent do uprawiania astrologii. Zwróć uwagę, że ten punkt jest teraz aktywizowany, więc za lat kilka pamiętaj, że gdy był aktywizowany to niejaki Panto z Astrolabium docenił Twoją smykałkę do interpretowania horoskopów.
Może zbyt patetycznie, ale pamiętaj o tym :)
Życzę powodzenia w przemianach. Jak mawia Astrofryzjer vel Potrek – busolę w ręku masz, nie wyrzucasz jej za burtę, więc poradzisz sobie.
Powodzenia!
|
|
|
|
|
|
|
Re: Jestem w konsternacjii - prośba o pomoc w interpretacji... 2 lat(a), 1 Miesiąc temu
|
|
|
panTo napisał:
Zauważyłem, że taki Pluton na Descendencie to dobry czas na podjęcie psychoterapii.
Bardzo dziękuję za szybką odp.,:)jw. tak właśnie ten czas wykorzystuję:)
Co do artykułu Anity Małysz, jest mi on znany i bliski z autopsji.
Co do mojej smykałki w astrologii,obawiam się że nie będzie mi łatwo.Urodzeniowa opozycja Neptuna do Merkurego, sprawia że czasem się gubię, w myślach, słowach, konkretach albo trafiam do sensu okrężną drogą.
pozdrawiam
|
|
|
|
|
|
|
Re: Jestem w konsternacjii - prośba o pomoc w interpretacji... 2 lat(a) temu
|
|
|
Nie wiem dlaczego ale za każdym razem kiedy zaglądam w czyjeś kółko i widze raczy asc.+ księzyc w wodniku ,osamotniony nad horyzontem to coś mnie ściska za gardło:p. Mam podobną konfigurację ,tylko energia troszkę inaczej się materalizuje.
Chciałabym ci coś doradzić ,pomoc .
Wiem ,że z księżycem w wodniku trudno czerpać przyjemność z samotności, dlatego często jestem zła na tych wszytkich ludzi za to ,że tak bardzo ich potrzebuje dla spokoju własnej duszy i nie moge być dostatecznie wolna.
Mój ojciec posiada słońca, wenus,merkurego i asc. w Raku więc poniekąd rozumiem dlaczego tak narzekasz na swoja naturę ;).Myśle ,że cały ten mętlik i trudności jakie cię spotykają, w przyszłości pozwolą ci zapanować nad sobą i innymi,może dzieki astrologii.
p.s. tak naprawdę księżyc nie ma na Ciebie wpływu ,nie ma żadnej energii,jest tylko naczyniem, katalizatorem innych elemetów horoskopu ,kojarzy mi się z dykiem który zapisjue programy ,bez żadnej selekcji jak popadnie, dobre i złe, a my potem bezwiednie je odtwarzamy ( księżyc w wodniku jest bardzo chłonnym dykiem)Mój księżyc jest najbardziej aspektowanym punktem na kole, cyklicznie przerabiam te same bolesne doświadczenia tylko krajobraz w tle jest nie do przewidzenia...
Właściwie to chciałam ci powiedziec ,że nie jestes sama ,o i pluton mi niedługo prześwięci desc. pewnie nie trafi to bezpośrednio we mnie tylko w moją rodzinę ,albo znajomych , takie dziwne mam przeczucie, a to mi się nie podoba.
|
|
|
|
|
|
|
Re: Jestem w konsternacjii - prośba o pomoc w interpretacji... 2 lat(a) temu
|
|
|
Widzę, że utworzył się mały klub osób Raczych z obecnym lub przyszłym tranzytem Plutona przez Descendent - pozwólcie, że dołączę :) Nie mam Księżyca w Wodniku, tylko w Wadze, ale rozumiem, o czym piszecie. Wodnik ma się nijak do Raka (kwinkunks), a Waga jest z nim w ostrym konflikcie (kwadrat), więc i jednemu, i drugiemu położeniu towarzyszy jakiegoś rodzaju rozdarcie. U mnie całe życie dylemat - wyjść do ludzi i w końcu coś przeżyć czy też schować się w domu i chronić przed potencjalnymi przykrymi przeżyciami (ocena, ośmieszenie itp.). Dzisiaj jedna z forumowiczek (dzięki ;)) podesłała mi link o wyuczonej bezradności - tak, to niestety mnie dotyczy.
Co do tranzytu Plutona najpierw w opozycji do Wenus (3-4 lata temu) a potem przez Descendent (jeszcze niedawno) - też próbowałam z psychoterapią, ale niewiele mi to dało. Albo mam pecha do terapeutów, albo jestem zbyt wymagająca - dość, ze rzuciłam to w Pireneje i staram się po prostu jakoś tam żyć. Jednak nie potrafię uniknąć Raczego wracania do przeszłości i zastanawiania się, jak na mnie wpłynęła i dlaczego w różnych sytuacjach funkcjonuję tak a nie inaczej. Bardzo dużo myślę nad sobą i swoim życiem i czasem dochodzę do wniosku, że jednak każdy musi jednak sam (ewentualnie z pomocą bliskiej i dobrze go znającej osoby, np. z rodziny) wpaść na sobie właściwe i dla siebie wykonalne rozwiązanie własnych problemów. Stwierdziłam, że terapeuci to tylko obcy ludzie, którzy mnie dobrze nie znają i z reguły dają jakieś rady "od czapy" nie do zrealizowania w praktyce (jakby powiedzieć do osoby niepełnosprawnej "musi pani wstać i zacząć chodzić"), a do tego często nie mają wyczucia. Myślałam, że mi ten tranzyt jakoś przetransformuje sferę związków (a raczej jej brak), ale nic takiego się jak dotąd nie stało.
She, czy mogłabyś napisać, jeśli to nie jest zbyt osobiste, na czym polegała Twoja zmiana nastawienia do związków i z czego wynikała ta zmniejszona idealizacja i romantyczność?
|
|
|
|
Ostatnio zmieniany: 2010/01/14 01:45 Przez stargazer.
|
|
|